Sny zbudowane są ze zlepków słów

Ostatnio mam dobrą rękę do wybierania książek, które przetłumaczył Michał Lipszyc (z portugalskiego). Bardzo go cenię. Jednym ze znakomitszych tłumaczeń okazała się książka „Lunatyczna kraina” Mia Couto.

Drogą idą starzec Tuahir i chłopiec Muidinga. Idąc, przecinają swoimi ruszającymi się sylwetkami księżycowy krajobraz: pusty, zasuszony, pylisty. Uciekają, jakby szukali drugiej strony księżyca. Albo jakby właśnie poznali ją i okazała się tak czarna, że aż nie do zniesienia.

Mia Couto, Lunatyczna kraina

Większość akcji toczy się w częściowo spalonym autobusie, obok którego chłopiec znajduje zapisane zeszyty. Zawierają one historię życia Kindzu. Kim jest? Jaki spotkał go los? Chłopiec i starzec wsłuchmyślują się w jego słowa i tak mijają im kolejne noce na czytaniu i śnieniu cudzych przypadków.

Choć im samym przydarzają się spotkania rodem z najbardziej straszliwych, bolesnych i męczących koszmarów, tak są zafascynowani Kindzu i jego niezwykłymi podróżami, spotkaniami, dryfowaniem po morzu, że ich lęki, ich cierpienia schodzą na drugi plan. Dnie spędzają na wykonywaniu mnóstwa prac, poszukiwaniach, błąkaniach po okolicy, aby kolejny upalny dzień upłynął szybciej. Aby znów nastał czas opowieści.

Czytelnik jednak zafascynowany jest oboma poziomami książki. Od pierwszych zdań Mia Couto, portugalskojęzyczny autor, pochodzący z Mozambiku, stwarza ten niepodrabialny, nie do zapomnienia nastrój elektryzującego snu, w którym wszystko może się wydarzyć. A im bardziej niezwykłe i budzące strach jest to wszystko, tym bardziej wierzymy w opowiadaną historię, tym bardziej jej łakniemy.

Nie sposób się oderwać.

Od tych bohaterów sunących przez lunatyczną krainę jak cienie. Od tych światów, w których za każdym drzewem i kamieniem może czaić się zło, które tylko czyha, aby Cię rozszarpać, aby przyłapać Cię na chwili nieuwagi, aby zadręczać Cię – spragnionymi seksu starymi wiedźmami, potopem, głodem, nieznajomymi o tajnych zamysłach. A równolegle do świata starca i chłopca istnieje świat jeszcze o poziom głębiej lunatyczny, jeszcze groźniejszy, jeszcze złośliwszy, jeszcze brutalniejszy. Couto opisuje w niezrównany sposób miejsca końca świata, obozy śmierci, rządy niesprawiedliwych i zdradzieckie wolty.

Oba światy są spójne, magicznie zaszyfrowane i zaklęte w język pełen sennych fantazji, zlepków  znaczeń, które stają się jednym z echem sensów wchodzącym coraz głębiej i głębiej. Niektóre z tych słów wryją się Wam w pamięć i nie otrząśniecie się z nich – już zawsze będziecie przekonani, że istnieje słowo „śniwłóczyć” czy „błąkisnuć” (za stworzenie ich owacja na stojąco dla Lipszyca). Jeżeli nie w słowniku, to gdzieś w Was, zapadłe, wyryte, doświadczone.

„Lunatyczna kraina” jest uznawana za jedną z dwunastu najlepszych powieści afrykańskich XX wieku. Ten debiut Mia Couto oceniany jest jako jego najwybitniejsze osiągnięcie pisarskie – mam zamiar to zweryfikować sięgając po kolejne książki jego autorstwa.

„Lunatyczną krainę” trudno opowiedzieć. Co więcej: nie chce się jej opowiedzieć, by za wiele nie zdradzić. Senne marzenia, katastrofizm, wojny, końce świata, lęki i niepokój, dopracowana fabuła – jeżeli nie chcecie się zapomnieć w lekturze, nie sięgajcie. Zapomnijcie o tym, co napisałam. I śpijcie spokojnie.

Mia Couto, Lunatyczna kraina (oryg. Terra sonâmbula)
Przełożył Michał Lipszyc
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2010

Reklamy

6 uwag do wpisu “Sny zbudowane są ze zlepków słów

  1. Świetny tekst, pod jego wpływem przed chwilą zamówiłem książkę. Czy Pani też uważa, że Karakter wyrasta na potęgę na naszym krajowym rynku wydawniczym?

    1. Cieszę się – naprawdę wspaniała książka.
      A Karakter – nie wiem, czy to wydawnictwo chce być potęgą. Myślę, że przede wszystkim chce być niezależne, inne. W tej inności jest potęgą. I ma coraz ciekawszą ofertę księgarską. Plus, używa genialnej typografii w swoich książkach – bardzo mi się to w tym wydawnictwie podoba.

      1. mi także się to wydawnictwo podoba, może jedynie „fruwająca dusza” nie była trafiona…

        uważam michała lipszyca za tłumacza, którego książki można czytać „w ciemno”, choć na powieści „kiedy salazar spał” się trochę przejechałem (raczej banalna powieść).

        teraz poszukaj „ostatni lot flamina” mii, mi bardziej ta książka się podobała, bardziej od „lunatycznej krainy”
        [przy okazji polecam do przeczytania tekst grzegorza wysockiego z „tp” o couto:
        http://tygodnik.onet.pl/1,49273,druk.html%5D

  2. natychmiast szukam i czytam, dzięki
    te nowe słowa nie muszą być ze zlepków, mowa snowa ma własne, osobne – ale one muszą się przyśnić gotowe, tłumacz śniący tłumaczony tekst o śnieniu byłby idealny:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s