Pchli pałac vs pchli targ, Stambuł vs Bruksela

Na długo zanim weszłam do kamienicy Cukiereczek, a również długo później, bo od zamknięcia książki upłynęło parę tygodni, nie opuszcza mnie to skojarzenie o źródłach w słowie: pchli.

Pada. Jest szary dzień, a my korzystamy z ograniczonego czasu wolnego, jaki dano nam w czasie seminarium. Bruksela jawi się jako miejsce pełne kałuż, ludzi ze zwieszonymi głowami w ciężkich od deszczu płaszczach. No i te drogie kanapki. Gdy mój przyjaciel, Adam, rozmawia przez telefon w popękanej budce telefonicznej, a za nami ledwo trzyma się na murach kościół – zresztą może nie kościół, może tylko po kilku latach te stare cegły kojarzą się z czymś kościelnie dopracowanym – zastanawiam się, co można w ten nasiąknięty wilgocią dzień zrobić.

Na szczęście Adam wie. Tu, niedaleko, gdy pójść tą cichą uliczką, Profesor mówił, że jest pchli targ. Może znajdziemy coś ciekawego. Chodźmy więc. Zaledwie kilka minut drogi od ekskluzywnego centrum, na kocach, workach foliowych i bezpośrednio na chodnikach leżą starocie. Pożółkłe komiksy francuskie, płyty winylowe w kartonach, stare krzesła. Chodzimy między stoiskami, a Adam znajduje tę piękną, malinową filiżankę z porcelany.

Pozornie nie ma to nic wspólnego z książką tureckiej autorki, Elif Şafak. Co mają wspólnego Bruksela ze Stambułem? I dlaczego książkę o kamienicy porównywać do chodzenia po pchlim targu?

Pchli pałac, Elif Safak

Im dłużej się jednak zastanawiam, tym bardziej trafione okazuje się to skojarzenie, które urasta tym samym do rangi przeczucia. I w „Pchlim pałacu”, i na pchlim targu nie wiadomo, kogo się spotka, na co się natknie. W historii Şafak jest podobny misz-masz co na targu: krótkie rozdziały wprowadzają postaci, różniące się od siebie charakterami, zawodami, życiowymi celami. Wraz z nimi przychodzą otaczające ich przedmioty: tace, stoły, fotele, zasłony, filiżanki. Łączy je jedno: obecność w tej samej kamienicy o specyficznej architekturze i śmierdzący problem: gromadzące się na podwórku sterty śmieci z całej dzielnicy. Poszukiwanie źródła odoru to jednak tylko wierzchnia warstwa opowieści (i pierwsza warstwa skojarzenia). Żyjący w kamienicy bohaterowie szukają więcej: właściwej drogi w życiu dla siebie, spokoju, odpowiedzi, miłości (tak jak i my wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, co zrobić ze swoją przyszłością).

Autorka książki stosuje podobne zabiegi, co Orhan Pamuk: krótkie rozdziały to miniatury życia bohatera, ukazujące kamienicę Cukiereczek z jego perspektywy. Jednak język, choć u obu tureckich autorów, prosty i wolny od zawiłości, oraz sposób odczuwania różni ich znacznie. Bohaterowie Şafak są żywsi, bardziej zróżnicowani, mniej podatni na osławiony w książkach Pamuka i filmach Nuri Bilge Ceylana hüzün. Opowieść jest jednocześnie wartka i refleksyjna, a suspense śmieciowy powoduje dodatkowo pewną ciekawość. Konstrukcja fabuły z podziałem na przedtem, teraz i potem, dotyczące kamienicy i jej historii – to silna zaleta książki.

Gdy zadaję sobie jednak pytanie, czy sięgnę po nowo w Polsce wydaną książkę Şafak „Bękart ze Stambułu”, moja odpowiedź brzmi: nie wiem. Może odczekam, aż ciemnoróżowa okładka przestanie być tak mocno promowana w empikach.

Elif Şafak, Pchli pałac (oryg. Bit Palas)
Przełożyła Anna Akbike Sulimowicz
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009

Reklamy

9 myśli na temat “Pchli pałac vs pchli targ, Stambuł vs Bruksela

  1. Bardzo ciekawe i oryginalne porownania. Nie czytalam jeszcze powiesci, choc na pchle targi zachodze czesto z wielka przyjemnoscia. Mnie jakos bardziej interesuje „Bekart ze Stambulu”, choc od kilku lat nie mialam okazji, by po nia siegnac. Bywa. Jej czas jednak nadejdzie :)

  2. O, a ja właśnie ją czytam! Jestem ciekawa, jakie wywrze na mnie wrażenie; mam nadzieję, że te wielkie hasła o wybitnej pisarce nie są przesadzone.

  3. „Pchli Pałac” kusi mnie już z własnej półki od dłuższego czasu, ale zawsze coś innego wyprzedza go na mojej liście. Mam nadzieję niedługo to nadrobić, tym bardziej, że Twoje porównanie bardzo przypadło mi do gustu – też lubię rozmaite pchle targi.

  4. Czemu doba ma tylko 24 godziny i czemu w ogóle człowiek musi spać?! Zawsze mnie dręczą takie pytania jak najchętniej zabrałabym się do czytania od razu i czytała, czytała i czytała :) A Şafak już tak długo na mej liście…
    Pozdrawiam!

  5. Witam:)
    Trafiłam tutaj przypadkiem,ale z pewnością od teraz zaglądać będę często.Recenzja jest bardzo zaczęcająca!Odkąd zobaczyłam Stambuł-zakochałam się w tym miejscu,w tym klimacie,w tym zapachu,w pchlim targu jakim jest Grand Bazar.Po powrocie zaczęłam czytać Pamuka,aby wrócić myślami do tych wspomnień.Huzun to autentyczne uczucie,które mi wtedy towarzyszyło zwiedzając Stambuł,o tyle że wcześniej nie umiałam tego nazwać.Po ksiązki Safak sięgnę z pewnością,aby jeszcze raz to poczuć…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s