Odkrywanie Magdy Szabó, cz. 2

Pomna rekomendacji Giery, nie zwlekałam zbyt długo i sprowadziłam do swojego domu „Świniobicie” Magdy Szabó. To prawda, co mówią: liczy się spontaniczne podejmowanie decyzji i w tym prawdziwa tkwi radość.

Zwłaszcza gdy rzecz dotyczy dobrej książki.

Magda Szabó

„Świniobicie” to historia skomplikowanych relacji rodzinnych, opowiedziana z wielu perspektyw. W świat Szabó wprowadza Janos, nauczyciel w średnim wieku, który dowiaduje się właśnie, że jego matce znów przyznano pozwolenie na prowadzenie warsztatu i sklepu mydlarskiego. Cieszy się, gdyż wie, jak dla niej jest to ważne, lecz z powodu dawnych, lecz wciąż żywych niesnasek nie może odwiedzić jej i dzielić z nią radości. Rolę narratora obejmują kolejno wszystkie postaci. Każda z nich uchyla rąbki tajemnic i ukryte żrące żale.

Fascynujące jest odkrywanie różnych spojrzeń na te same wydarzenia. Żyjący w tej samej rzeczywistości, pod jednym dachem ludzie, widzą w całkowicie inny sposób (niby tak oczywiste – a jednak). Punkty przecięć ich spojrzeń to zarzewie nowych konfliktów. Dawne żale, złości, milczące zbrodnie, smutki, niedoszłe szczęście, pech, trudne wybory – każdy z bohaterów ma swoje grzeszki na sumieniu i swoje nienawiści w sercu. Paula nie kochająca męża. Jej córka pogardzająca ojcem. Jej brat pamiętający, kto wyrządził mu największą krzywdę i zniszczył szansę na ułożenie sobie życia. Samotna ciotka, która nigdy nie pogodziła się z upadkiem znaczenia swojej rodziny. Konflikt między biednymi mydlarzami a zubożałymi „wyższymi sferami”. Wszystko w tej historii zdaje się z kartki na kartkę narastać i rozgrzewać się jak mydło przygotowywane w przydomowym warsztacie, by w końcu wykipieć w cichym gniewie najbardziej skrzywdzonego bohatera.

Niesamowite, jak o wielu sprawach opowiada Szabó – jak zwykle prostym, nienachalnym językiem – na przestrzeni tych zaledwie 188 stron. I co właściwie wprowadza to napięcie? Jakimi środkami je osiąga? To najlepsza sztuczka prozatorska, jaką mi zrobiono od … no właśnie, od kiedy?

PS Ostrzegam, że naprawdę nie sposób się od tej książki oderwać.

Magda Szabó, Świniobicie (oryg. Disznótor)
Przełożyła Krystyna Pisarska
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1977

—-

Za sceną: wywiad z Szabó.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Odkrywanie Magdy Szabó, cz. 2

  1. to się cieszę, że moja rekomendacja była trafna.
    i czy nie masz wrażenia, że siła jej języka („wielkość” zdania) w jakiś sposób upodabnia ją do Iwaszkiewicza?

  2. Dlatego, dla tego co w PS wpadłam dzisiaj do biblioteki i pozyczyłam „Świniobicie”. I jeszcze 3 inne M. Szabo. Pani bibliotekarka ja znała, książkę! Czytam…

  3. Już od jakiegoś czasu natykam się na pochlebne recenzje Szabo i ciekawa jestem bardzo tej autorki. Teraz nie powinnam sobie pozwalać na niezwykle wciągające książki, ale znając siebie już wkrótce po nią sięgnę. Dzięki za recenzję!

  4. a ja po „lipach” wbije zeby w „patrz, ale nie ruszaj” (tak sie przynajmniej nazywa po szwedzku). z tego co piszesz wynika, ze szabo stosuje caly czas ten sam zabieg stylistyczny: kisi pare osób w garnku i kazdej znich daje mozliwosc wypowiedzenia sie po swojemu. zmienia tylko „entourage” – ciekawe

    jak do tej pory to dla mnie nowa i ciekawa autorka, natomiast czyta mi sie ja ciezko. moze ma dobre tlumaczenia na polski, ale po szwedzku iwaszkiewicza absolutnie nie przypomina!

    recenzja u mnie juz wkrótce – tym razem mam do pokonania cale 252 strony

    pozdr \ m

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s