W dżungli zabija się biografie z potencjałem

Od czasu do czasu zdarza mi się trafić na książkę, którą wstyd mi czytać w miejscu publicznym. Odnoszę wtedy wrażenie, że jej kiepszczyzna emituje jakiś specjalny rodzaj światła, dostrzegalny dla innych i wskazujący na mnie: „Patrzcie, jaką czyta okropną książkę!”.

Binka Le Breton, W dżungli zabija się anioły

Takie przykre odczucia towarzyszyły mi przy czytaniu książki angielskiej dziennikarki, Binki Le Breton „W dżungli zabija się anioły”. Pomijając już kwestię pretensjonalnego tytułu (zarówno w wersji polskiej, jak i oryginalnej), po którym wcale niezrażona zabieram się do lektury, śledzę losy amerykańskiej misjonarki Dorothy Stang, walczącej o amazońskie lasy oraz o prawa miejscowej społeczności. Jej sprzeciw wobec dominującej polityki wycinania drzew i wchodzenie w drogę prominentom doprowadziły do zamordowania jej, o czym wiemy od samego początku. Opisująca  wydarzenia  autorka ma proste zadanie: pokazać, jak doszło do tragedii.

Opowiada zatem o pogodnym dzieciństwie w katolickiej rodzinie z licznym rodzeństwem i o biedzie, w jakiej żyła młoda bohaterka. O motywach wyboru jej drogi życiowej Breton jednak milczy. Pozostają jedynie domysły, a szkoda, bo przecież jest to najsolidniejsza podstawa do opowiedzenia tej historii. Dużo gadając, pisarka w istocie powtarza wciąż te same zdania i opinie: dobra, radosna, pełna poświęcenia misjonarka. Wiele mówiąc, pobrzękuje słowami jak fałszywymi monetami i ciężko milczy nad wszystkimi motywacjami siostry Dot. Lekko przemilcza jej wady, wątpliwości, wszystkie te szare strony bohatera, które rzucając na niego cień, sprawiają, że staje się on namacalny. Spisane przez autorkę wypowiedzi są wygładzone i z tendencją do idealizowania nieżyjącej (co zrozumiałe, lecz morderczo nudne), rzadko wspominane „wady” bohaterki (piła piwo oglądając mecz) mają ją uczłowieczyć, lecz chwyt ten zupełnie nie działa. Kreacja anielskiej misjonarki dominuje. W efekcie książka pozostawia nieczułym czy wręcz martwym na jakiekolwiek sugerowane wzruszenia tragedią śmierci oddanej siostry.

Jedyne dobre fragmenty w książce to te stricte reporterskie, w których autorka opisuje stan brazylijskiej gospodarki i praktyki wycinania lasów, a także inicjatywy przeciwdziałające niszczeniu przyrody tropikalnej. Breton jest w nich obiektywna, ścisła, konkretna, wnikliwa. Nawet język zyskuje na barwności, stylistyka wypowiedzi nie razi, a wywód jest całkowicie logiczny.

W przeciwieństwie do większej części książki. Wszyscy bohaterowie „mówią, śmiejąc się” i „wspominają ze śmiechem”. Morderca myśli, czając się na ofiarę w dżungli, „nikogusieńko”. Takie kwiatki jak „Kiedy osadnicy zrozumieją, że osadnicy mają oczywiste prawa, nie będzie już więcej problemów. Była tego pewna” (s. 17), rozwijające się po chwili w swoją sprzeczność: „Dorothy z pewnością zastanawiała się nad tym, co by się stało, gdyby Tato i inni nie chcieli słuchać” (s. 18). I kilka momentów, przy których śmiałam się lub przeklinałam: „Zakradły się tu burdele” (s. 122), „każda grupa sławiła swoje dzieje” (s. 102) i „Czasem przygotowywała swoją ulubioną potrawę i uważałem, że to było świetne” (s. 93) – co było świetne? Że przygotowywała? Czy że było to smaczne? Lub ten wbijający w fotel fragment, kiedy dowiaduję się, że „nosowe brzmienie [języka portugalskiego – przyp. wł.] i dziwne dźwięki mogły przypominać im język polski, którym mówi się jeszcze w niektórych rejonach Środkowego Zachodu” (s. 53). Portugalski przypomina raczej rosyjski, ale rozumiem, że Amerykanie i Anglicy nie potrafią rozróżnić brzmień tych małych, istniejących jeszcze gdzieniegdzie plemion.

„W dżungli…” to książka dla niezbyt wyrobionego językowo czytelnika, bezkrytycznie podchodzącego do katolickich bohaterów. Czyja to wina? Tłumaczki? Potknięcia autorki? Obstawiam tę drugą możliwość. Po przeczytaniu tej książki mam bardzo niskie mniemanie o Bince Le Breton. Pretensjonalna, nie potrafiąca wzbudzić emocji opowiadaną historią osoba, która pretenduje do miana pisarki. Z niewiarygodną ulgą odkładam książkę na regał i kończę tę recenzję, ufając, że nie będę miała z Le Breton więcej do czynienia.

Książka „W dżungli zabija się anioły” została opublikowana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Znak.

Binka Le Breton, W dżungli zabija się anioły. Opowieść o siostrze Dorothy Stang (oryg. The Greatest Gift. The Courageous Life and Death of Sister Dorothy Stang)
Przekład Violetta Reder
Wydawnictwo Znak, Kraków 2010

Reklamy

8 myśli na temat “W dżungli zabija się biografie z potencjałem

  1. Zwykle taka stylistyka, takie potknięcia językowe są li tylko i wyłącznie winą tłumacza, który nie potrafi przenieść obcojęzycznych dialogów na „nasze podwórko”.
    Natknęłam się już kilka razy na takie powieści i konfrontacja ich z wydaniami w oryginale wypadała zawsze na niekorzyść tłumacza – dlatego stawiałabym na tę pierwszą opcję :)

    Sama mam niekiedy wrażenie, że czytanej właśnie lektury nie powinnam nie tylko brać ze sobą do środków komunikacji miejskiej, ale w ogóle wynosić z domu, bo z torebki emanuje jej beznadziejność i przynosi mi ogromny wstyd.
    Poza tym po prostu nie lubię pójścia na łatwiznę.
    Dlatego myślę, że „W dżungli zabija się anioły” nie będzie dla mnie dobra.

    Pozdrawiam

  2. Jednym słowem – idąc ulicą, padał deszcz.
    Cóż, książkę przeceniono dość znacznie, widocznie nie tylko Ciebie wbiła w fotel – negatywnie.

    1. właśnie byłam zdziwiona, gdy już po napisaniu recenzji przegooglowałam, co piszą o niej inni. i zebrała u niektórych pozytywny (i to bardzo!) odzew.
      zawsze ta różność mnie ciekawi.

  3. a co ty chcesz od „nikogusienko”? mnie tam sie podoba

    jezeli chodzi o niedociagniecia jezykowe to winilabym glownie redaktora, a przy tym z bledem gramatycznym takze korektora. tlumaczenie j mozolnym, zle platnym i niewdziecznym zajeciem. ma sie czesto w glowie wyrazenia w obcym jezyku i nieswiadomie robi sie kalki jezykowe. jak sie tlumaczy, to widac tez wyraznie, ze pisarz nie zawsze ma natchnienie czy panuje nad tekstem – tekst do tlumaczenia bywa nierówny

    zauwazylam, ze na róznych portalach czesto sie krytykuje tlumaczenie – a robia to ludzie, kt sami albo nie znaja jezyków, albo na tyle slabo, ze nie przetlumaczyliby ani strony tekstu. a tymczasem teraz j taki zalew literatury róznego rodzaju, iz tlumaczenie to jeden ze sposobów zarabiania na chleb. wiec trudno sie spodziewac klasy ireny tuwim w kubusiu puchatku

    dla mnie najgorzej przetlumaczona ksiazka to „diabel ubiera sie u prady” – tez skad inad hit czytelniczy. przebrnelam, poniewaz znam skladnie angielska – ale tekst byl wyjatkowo zakalcowaty

    1. „nikogusieńko” – samo w sobie nie jest złe. ale gdy idzie facet ze spluwą i myśli, jak najlepiej się ustawić, żeby zabić idącą przez las zakonnicę, to nie wierzę, że myśli, rozglądając się dookoła: „nikogusieńko”. może co najwyżej myśleć – pusto. lub – idealnie.
      wykonuje zadanie.
      dodatkowo opisany w książce typ (na tyle, na ile w ogóle jest opisany) naprawdę nie ma wyrzutów sumienia. „nikogusieńko” szczypie ostro.

      w kwestii tłumaczenia zgadzam się, że najczęściej tu leży wina. oceniając jednak „w dżungli…” jako całość, widzę, że autorka ma problem z konstruowaniem fabuły, jej kolejności, wewnętrznej spójności. tu leży główny problem wg mnie, a tłumaczenie (kulawe) jest jego konsekwencją.

  4. Okładka zwróciła moją uwagę, tytuł mnie zniechęcił.
    Picie piwa umiarkowane, ( nie mam na myśli standardów polskich) wydało mi się całkiem sympatyczne, natomiast oglądanie meczu znacznie mniej, recenzje potraktuję jako przestrogę.

  5. Tematyka mnie całkiem zainteresowała, tytuł trzymał na pewną odległość, Twoja recenzja odrzuciła znacznie dalej i już nie będę sobie zawracać głowy tą pozycją. A szkoda, zapowiadało się ciekawie i chętnie dowiedziałabym się, że to dobra książka…
    Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s