Białe (i nie tylko) zęby Zadie Smith

Na tę książkę ostrzyłam sobie zęby już od kilku lat. W końcu jej egzemplarz znalazłam na zaprzyjaźnionym regale i – tyle pamiętam.

Białe zęby, Z. Smith

Tyle pamiętam, gdyż „Białe zęby” Zadie Smith wciągnęły mnie już od pierwszej sceny, kiedy główny bohater Archie próbuje popełnić samobójstwo. Rzucił wcześniej monetą i wyszło, że powinien się zabić. Tak, nawet tak ważną decyzję rozstrzygnął losowo. Nie potrafi dokonać żadnego wyboru sam. Boi się konsekwencji, wzięcia na siebie odpowiedzialności. Boi się życia, wspomnień, wyjścia przed szereg.

To tylko jedna z postaci, której losy tworzą tę barwną lekturę. Jest i przyjaciel Archiego, Samad z Pakistanu, który skazany jest na postrzeganie przez pryzmat stereotypów. Ich żony i dzieci, które wplątują się w kolejne relacje, sprawy i afery. Pierwotnie niewinne często decyzje bohaterów wchodzą sobie w paradę, tworząc wielopoziomowe konflikty: między rodzicami a dziećmi, między rozdzielonymi braćmi, między rodzinami a światem zewnętrznym, między małżonkami, między religią a życiem codziennym, wreszcie pomiędzy różnymi wyznaniami.

Książkę czyta się świetnie, gdyż Zadie Smith biegle włada lekkim piórem. Poważne dylematy nie wchodzą u niej na poziom filozoficzny, teoretyzujący. Zostaje przy opisie światów swoich bohaterów. Wystarcza to postaciom – ożywia je, materializuje w czytelniczej wyobraźni. Dystans, kpina, ironia i poczucie humoru sprawiają, że ta książka o wielokulturowości i jej konsekwencjach nie prowadzi do wyklucia się strachu i do szerzenia niechęci pomiędzy przedstawicielami różnych sposobów życia, lecz – wręcz przeciwnie – do ukazania, że mogą one współegzystować, spotykać się na przyjacielskiej stopie. Że dążenia różnych osób, pozornie różne, nie są tak skrajne, jak się wydaje, a często krzyżują się w punktach wspólnych, których bohaterowie „Białych zębów”, których my nie dostrzegamy, bo nie dajemy sobie na to szansy. W swoim pisaniu nie jest jednak Zadie Smith dydaktyczna, narzucająca się ze swoją humanistyczną, jedyną godną naśladowania postawą. Nie. Przesłanie mieści się za solidną barykadą słów, z których zbudowane są historie.

I to z tej lekkości, która jest zaletą, można uczynić wadę. Bo choć książka bardzo mi się podobała i przez dłuższy czas woziłam ją z sobą po mieście, by choć na chwilę znaleźć się w Londynie i wyszukiwać motyw tytułowych zębów, to mam wobec tej opowieści wątpliwości. Wydana dziesięć lat temu książka, napisana przez mającą wtedy 25 lat autorkę – czy dziś Zadie S. podeszłaby do tej książki inaczej? Czy dziś problemy wielu kultur odmalowałaby poważniej, głębiej, wnikliwiej? Mam nadzieję, że tak. Bo to, co sprawia, że książka jest świetna do jednorazowego przeczytania, nie sprawia, że na zawsze zapadnie w pamięć i zostanie nazwana jedną z najważniejszych w życiu.

A do bycia pisarzem, którego ludzie nazywają dla siebie „ważnym”, ewidentnie Zadie Smith dąży. Jestem ciekawa przyszłych rezultatów tych aspiracji.

Zadie Smith, Białe zęby (oryg. White Teeth)
Przełożył Zbigniew Batko
Wyd. Znak, Kraków 2002

Reklamy

10 uwag do wpisu “Białe (i nie tylko) zęby Zadie Smith

  1. Tak, czytalam niedawno jakis tekst Zadie Smith (chyba tez, w ktorym dawala swoje porady „jak pisac”) i tam wyznala, ze teraz napisalaby te ksiazke inaczej. Ale wiekszosc pisarzy chyba ma tak, ze jesli odloza ksiazke na jakis czas, beda wracac z poprawkami ad infinitum. A kiedys trzeba powiedziec sobie: stop, wyslac ksiazke i nie roztrzasac, ze teraz napisaloby sie ja inaczej. Co moze byc trudne, wyobrazam sobie.
    Na mnie „Biale zeby” zrobily niewielkie wrazenie jako powiesc socjologiczna, jakby nie bylo. Za mloda bylam, nie znalam Londynu, gdy te powiesc czytalam. Przyjemnie mi sie ja czytalo i tyle. Teraz odebralabym ja pewnie inaczej, dostrzeglabym tam wiecej. Ale ja tez poszlam naprzod i nie chce mi sie wracac do tej ksiazki ponownie, by sie przekonac.

  2. No proszę, a ja wczoraj przyniosłam tą książkę z biblioteki. ;)) Mam na nią ochotę, tylko teraz po Twoich spostrzeżeniach, a także tym, co napisała Chihiro, będę się zastanawiała nad dojrzałością tekstu. Ale jeśli książka wciąga, a wnioskuję, że tak, to powinna mi się spodobać. ;)

  3. oj, to sie ciesze, ze ci sie „biale zeby” spodobaly”! ja czytalam lata temu i akurat z poczatkiem nie moglam sie zazebic – zupelnie mnie znudzil. ale sie poddalam i za to zostalam obficie nagrodzona. czekalam potem z niecierpliwoscia na nastepne pozycje i sie gorzko rozczarowalam. „lowca autografów” chyba mial byc ciekawy z zalozenia, ale sie nie udal. „on beauty” to juz w ogóle zalamalo mnie i nie pozostawilo wrazenia – moze poza niesmakiem. specjalnie pojechalam na targi ksiazki, zeby kupic w oryginale, a tu taki niewypal. pewnie dlatego, ze ZS nie zna srodowiska akademickiego, a ja sie w nim wychowalam, to wyczuwam wszytskie jej „cienkosci” i falsz

    za to opisy zycia imigrantów w „bailych zebach” sa barwne i prawdziwe. mnie zaimponowalo poczucie humoru, poniewaz smianie sie z siebie, to wyzsza szkola jazdy. czy piszac o innym podejsciu do problemu myslalas o „nine-eleven”? ja tam mysle, ze zycie imigranta ze swojej definicji nie nalezy do latwych – a przeciez to jedyne zycie, jakie ktos ma i obfituje takze w radosci. jakby ZS napisala ksiazke na powaznie, to by jej ani nikt nie wydal, ani nie czytal. a tak, to dotarla do czytelnika masowego na calych swiecie. jak ktos j bystry, to odgarnie warstwe komiczna i dokopie sie do powagi sytuacji

    to zdecydowaie jedna z moich ulubionych lektur – nawet nakrecony wg. niej serial byl warty obejrzenia

  4. Białe Zęby to była jedna z pierwszych książek, jakie przeczytałam w angielskim oryginale. Trochę czasu musiałam spędzić ze słownikiem, ale pamiętam, że zabawa była przednia. Mieszkałam wtedy chwilowo w Anglii i przytłoczona tą angielską prowincjonalnością to właśnie w tym tyglu kultur odmalowanym często w zabawny sposób znajdowałam swój azyl.

  5. A ja uwielbiam Zadie Smith – zakochałem się w niej już po lekturze jej debiutanckiej powieści. Też czytałem ją już parę dobrych lat temu (tuż po wydaniu) i może dziś oceniłbym ją inaczej, ale wtedy była małym objawieniem. Choć czytało mi się ją lekko, wcale nie odniosłem wrażenia, że jest błaha, niedojrzała, mało ważna. Wręcz przeciwnie: zdziwiony byłem, że tak młoda osoba napisała tak dojrzałą książkę.

    Polecam gorąco pozostałej jej powieści. „Łowca autografów” oszałamia i zaskakuje, przez co wielu osobom na pewno nie przypadnie do gustu. „O pięknie” jest bardzo subtelną i przemyślaną książką, pomimo tej „lekkości”, jaką znamy z „Białych zębów”. Jak dla mnie – przednia lektura!

  6. Czytałam ją w liceum i pamiętam, że bardzo mi się podobała, potem komuś sprawiłam ją nawet na urodziny. A na mojej półce czeka na lepsze czasy bardzo ładne wydanie, w oryginale, „The Autograph Man”, kupione za cztery euro u bukinisty :)

  7. I ja z ciekawością wczytałam się w Twoją refleksję i w głos komentarzy. W pierwszym odruchu koniecznie chciałam coś dodać, bo przecież dobrze pamiętam przyjemność tej lektury. Czytałam, gdy ukazała się po raz pierwszy: o rany! to było w 2003r. Została mi w głowie postrzępiona fabuła, kulturowy tygiel i lekkość- nie błahość. Przeglądam się w wyżej zamieszczonych opiniach, które utwierdzają mnie w tym wrażeniu. Kupowałam następne jej książki i żadnej nie doczytałam (choć nie lubię się poddawać) – ani „Łowca autografów”, ani „O pięknie” nie potrafiły zatrzymać mojej uwagi. Może to syndrom zbyt wysoko postawionych oczekiwań albo w ogóle: oczekiwań. Gdyby je zawiesić, byłoby uczciwiej. Hmm a Snoopy twierdzi, że Zadie łyka w całości. Może jeszcze zrobię drugie podejścia. Ale chętnie zaczekam aż ktoś mnie zdopinguje refleksją. Liczę na Ciebie:)
    Pozdrawiam.

  8. Chyba mnóstwo osób, nie tylko pisarzy, ma tendencję do „zrobiłbym to inaczej”. Ja ostrzę na nią zęby, a w szczególności „O pięknie”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s