Poczytalność 2009 – ranking

2009 rok to 67 przeczytanych książek, czyli średnio  5,58 książki miesięcznie. Przeczytałam 5 książek w języku angielskim – o 4 więcej niż w 2008. Najprzychylniejsze lekturze okazały się 3 miesiące: marzec, lipiec i listopad. Każdy z nich to 7 książek więcej czytelniczego doświadczenia.

Ósemką chełpi się październik, ale wliczam w to dwa komiksy, a te trudno mi traktować na tej samej zasadzie, co długotrwałe przesiadywanie przy książkach tradycyjnych. Porażkę czytelniczą przyniósł maj, kiedy przeczytałam tylko jedną książkę. Wiąże się to z jedną z długofalowych decyzji, wpływających na całe życie: nigdy więcej nie pracować w agencji reklamowej. To nie dla mnie.

Jak trudno spośród tylu książek wybrać kilka najlepszych wie każdy, kto próbował choć raz to zrobić. Do sprawy przystąpiłam z werwą i precyzją mordercy na zlecenie (biedne książki…). Z każdego miesiąca bezlitośnie i bezapelacyjnie wybrałam zaledwie po jednej. Niektóre miesiące stawały okoniem i za nic nie chciały zgodzić się na takie dictum. W efekcie poszłam na kompromis z majem i lutym: przetransferowałam jak piłkarza nożnego jednego książkowego osobnika, mającego specjalne miejsce w moim sercu, z zimy na wiosnę.

Oto dwunastka, która dostała się do finału:

  1. Na wschód od Edenu, John Steinbeck
  2. Nocny pociąg do Lizbony, Pascal Mercier (właśc. Peter Bieri)
  3. Podwojenie, Jose Saramago
  4. Cena wody w Finistère, Bodil Malmsten
  5. Of Human Bondage, W. Somerset Maugham
  6. Czuły barbarzyńca, Bohumil Hrabal
  7. Sedno sprawy, Graham Greene
  8. Ada albo Żar. Kronika rodzinna, Vladimir Nabokov
  9. Lęk i odraza w Las Vegas, Hunter S. Thompson
  10. Sinobrody, Max Frisch
  11. Dziś wolałabym siebie nie spotkać, Herta Müller
  12. Siła rozumu, Oriana Fallaci

Ufa, decyzja podjęta nieodwołalnie, lista zapisana  – jak mi lekko, prawie jak wiosną. Gdybym miała wybrać z nich jedną tylko książkę, stanęłabym przed nie lada wyzwaniem. Rok 2009 obfitował w bardzo dobre książki, silnie wpijające się w moją pamięć i sposób odczuwania. Te, których nie wybrałam do rankingu, wcale nie są złymi książkami – po prostu nie łączy mnie z nimi aż tak silna relacja. Każdy z wybranych przeze mnie dwunastu apostołów czytelnictwa jest dla mnie, na swój niepowtarzalny sposób, silnym przeżyciem literackim. Natężenie tej siły i jej konotacje zmieniają się, ale wrażenie jest porównywalnie czyste.

Jestem już ciekawa dwunastki za rok 2010.

A Wy? Jak Wam udał się czytelniczy rok 2009? Jakie są Wasze typy książek roku?

Advertisements

16 uwag do wpisu “Poczytalność 2009 – ranking

  1. miło że Greene i Saramago są tak wysoko, szkoda że Ralph Ellison odpadł
    ;-)

    ja w ub.r. przeczytałem 107 książek (statystyka nie obejmuje książek z wierszami).
    ale nie zastanawiałem się nad tym, które z tej setki są na szczycie.

    1. Ralph Ellison też mi się podobał, ale jednak nie zapadł mi tak w pamięć czy – powiedzmy mocno sentymentalnie – serce.
      Plus ograniczyłam się do jednej książki z danego miesiąca – pewnie inaczej wybrałabym, gdybym przyjęła inne zasady konstrukcji rankingu.

  2. Ach, „Na wschod od Edenu”, zachwyt moich licealnych lat! Ciesze sie, ze tak Ci Steinbeck przypadl do gustu, masz zamiar jeszcze po niego siegnac? (czy moze znasz juz inne jego ksiazki?)
    „Nocny pociag do Lizbony” stoi u mnie na polce od jakichs dwoch lat i wlasciwie zapomnialam o nim… Ale jeszcze przeczytam, moze juz niedlugo!
    Nie wszystkie ksiazki znam, ktore opisalas, ale poczytam recenzje tych, ktore mnie interesuja, a ktore mnie ominely.
    Pozdrawiam cieplo!

    1. Chihiro,

      Na razie czytałam tylko „Na wschód od Edenu” i „Tortilla flat”, przy czym ta druga książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Jednak jak grubsze, to często znacznie lepsze ;)

      Bardzo zachęcam Cię do „Nocnego pociągu…” – bardzo dobra książka, o człowieku, który szuka swojego miejsca w życiu. I piękny język.

      Ale nas tu dziś w Poznaniu zakopało śniegiem! Ho ho!

      Pozdrawiam!

  3. Naprawdę imponująca liczba lektur, a i Twoje „Top 12” wypada bardzo intrygująco. Kiedy masz czas na takie aktywne czytanie?
    Ja pomimo, że pracuję nie na etat – nie mam czasu.
    Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że czytelniczego bloga prowadzę nie okrągły rok, a wcześniej nie prowadziłam dokładnych badań jeśli chodzi o częstotliwość czytania.
    A i tak wyszło mi ponad 3 książki na miesiąc, więc nie jest źle ;)

    Pozdrawiam.

    1. Czytam, jak tylko jest okazja. Czasem też w ciągu dnia pracy, ale cicho-sza… ;)
      A trzy na miesiąc to zupełnie nie jest źle :)

  4. Ładna jest Twoja finałowa dwunastka :) dokładnie jej połowę znam i bardzo lubię, wiec teraz będę poznawała drugą połowę. I dobrze, bo ostatnio miałam problemy z wymyśleniem „co teraz będę czytała?”. Co jest dość smutne, zważywszy, że książki piętrzą się z każdej strony.
    Pozdrawiam :)

  5. Mój blog urodził się dopiero w czerwcu, na trzy miesiące zapadł w hibernację, dlatego swój własny osobisty ranking stworzę za rok. Ale Twój bardzo mi się podoba, z chęcią sięgnę po tych dwunastu apostołów.

  6. Moja top trójka tego roku to „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Tokarczuk, „Niziny” Herty Muller i „Półbrta’ L.S. Christensena. Zachwyciła mnie też Sylwia Chutnik i jej „Kieszonkowy atlas kobiet”. To był w ogóle czytelniczo udany rok, na pewno nie tak bogaty jak u Ciebie, ale zadowolona jestem zwłaszcza ze zgłębienia paru tomów Zoli, moim marzeniem jest przeczytanie całej historii rodziny Rougon-Macquart… Na razie, na mniej zabiegane dni czeka mnie jego „Paryż”, jako że tomiszcze liczy 900 stron, pewnie nie będę liczyć sobie średniej pod koniec roku ;)

  7. Niezły rozrzut…, ja zazwyczaj czytam jednego autora – gdy jest nam po drodze, to wszystko co napisał, gdy nie – śmietnik. I witam się z następnym…

    Pozdrawiam

    PS. Mam nadzieję, że znajdujesz chwile na refleksję…

    w.

    1. Czytanie książek jednego autora po kolei nie sprawdza się w moim przypadku. Wolę wracać do lubianych autorów co jakiś czas.

      Chwile na refleksje są. I są refleksje. Ponoć czasem za dużo tej refleksji nawet. Jeśli może ich być za dużo.

      Pozdrowienia łączę
      j

  8. Joan, a moge zapytac, czemu akturat 12-stka?

    Z moich niedawnych faworytow wymienilabym przede wszystkim „Dzieci Polnocy” Salmana Rushdiego za fantazje, konsekwencje i udana probe stworzenia indyjskiego eposu wspolczesnego. Bardzo podobala mi sie „Wolf Hall’ Hilary Mantel za eksperymentatorstwo w starym gatunku powiesci historycznej. Podobal mi sie tez „The Quickening Maze” Adama Fouldsa, piekne nastrojowe skecze z domu wariatow z XIX wieku i podrozniczy zapis roku w Delhi Williama Darylmple’a „The City of Djinns”.

    W tym roku chcialabym czesciej siegac po polskie ksiazki.

    1. Magamaro,

      12 – wybrałam po jednej książce z każdego miesiąca.

      Pewnie gdybym wybierała ogólnie, z całego roku, wybrałabym 10 i lista mogłaby się odrobinę różnić. Pewnie zabrakłoby na niej np. Malmsten.

  9. chm…
    „Grona Gniewu” a oprócz tego „Myszy I Ludzie” Polecam dobrą ekranizację z Johnem Malkovichem w roli Lenny ego.
    Wyreżyserował ten film Gary Sinise…Keret Edgar wszytsko : )… Polecam „Wristcutters a Love Story”, film nakręcony na podstawie Pizzeri Kamikaze…
    Ostatnia lektura warta uwagi moim zdaniem to książka W. G.Sebalda „Wyjechali”, ostrzę sobie zęby na następne jego tytuły. Z lżejszych lektur zabawną „Ugrofińską Wampirzycę” pięknej Noemi Szecsi.
    Najlepsza i tak pozostaje „Podróż do Kresu Nocy”…ale to moje odkrycie sprzed wielu lat, i zostaje ze mna ten gorzki Celine juz jakiś czas…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s