Pisarskie początki V. Woolf

Gruba książka w twardej oprawie, utrzymana w kolorach sepii.  Tak się sprzedaje pierwsze polskie wydanie książki Virginii Woolf „Podróż w świat”. Tonacja brązowo-wiktoriańska jak najbardziej odpowiednia w przypadku tej nie Woolf-owskiej powieści.

V. Woolf, Podróż w świat

Kto nastawiał się na typową dobrą książkę wybitnej Angielki, poczuje się zawiedziony. Pomimo istnienia wielu znamion przyszłego stylu, książka ta – pierwsza w karierze literackiej Virginii Woolf – tytła się jeszcze w oczekiwaniach współżyjących i odczuwa się ją jako asekuracyjną: dwa kroki do przodu, krok do tyłu. Oto w czym rzecz:

24-letnia panienka zostaje wysłana wraz z wyemancypowaną ciotką Helen do Ameryki Południowej. Edukacja młodej panienki – naiwnej, niedoświadczonej, niedouczonej ignorantki, zamkniętej w światku, w którym liczy się tylko gra na pianinie i nic poza tym – rozpoczyna się już w trakcie kilkutygodniowej podróży statkiem. Helen wciąga panienkę w rozmowy, uświadamia ją w kwestiach seksualnych, czego jednak pozostaje nam się jedynie domyślać, bo autorka asekuracyjnie nie nazywa rzeczy po imieniu. Otwiera ją na innych ludzi, nastawia na ciekawość. Wyzwala ją poprzez informowanie o prostych sprawach, które – w co trudno będzie uwierzyć większości współczesnych dwudziestolatków – były dla niej okryte całkowitą tajemnicą. W efekcie wielu spotkań i rozmów bohaterka dojrzewa, otwiera się na ludzi i – naturalnie – zakochuje się w kawalerze, prognozującym się na przyszłego pisarza.

Nie byłaby to zła książka, gdyby nie przydługie fragmenty, niczego nie wnoszące do ogólnej treści. Zawód sprawia zwłaszcza, jeśli czytało się wcześniej „Fale”, „Lata”, „Między słowami” czy „Panią Dalloway”. Widać podstawy, z jakich wyrasta ta przyszła Woolfowska znakomita, impresjonistyczna i wnikliwa proza, ale brakuje tego charakterystycznego dla pani z Bloomsbury nastroju, pewnej efemeryczności rzeczy, która – choć tak ulotna – oddaje namacalnie i konkretnie rzeczywistość.

Jest to typowa książka wiktoriańska dla dobrze ułożonych panienek, w której pojawia się jednak parę niedopowiedzeń. Z nich właśnie wykluje się po upływie kilku lat wielki talent – to pisarstwo zachwycające nawet w sto lat później, wciąż aktualne i poruszające. Warto przeczytać dla poszerzenia wiedzy o pisarce. Nie warto, jeśli poszukuje się kolejnych przykładów świetnej, tak niepowtarzalnej prozy Virginii Woolf.

Virginia Woolf, Podróż w świat (oryg. The Voyage Out)
Przełożył Michał Juszkiewicz
Prószyński i S-ka, Warszawa 2009

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s