Pasjans z Müller

„Sercątko” nie zrodziło we mnie tak silnych emocji, jak pierwsze moje zetknięcie się z prozą Herty Müller, którym to zetknięciem już się chwaliłam. Czemu „Sercątko” nie podbiło mojego serca? Sama się, do licha, zastanawiam.

Pierwszą hipotezą, jaką stawiam jak domek z kart, jest, że zbyt krótki okres dzielił mnie od czytania Herty M., by znów jej styl mnie otumanił, zahipnotyzował, zamroczył. Może trzeba było więcej czasu dać sobie na dojście do siebie po ostatnim naszym spotkaniu? Za późno już jednak – mleko zostało rozlane, a książka przeczytana.

Drugą hipotezą, jaką stawiam jak pasjans starymi kartami, jest, że tematyka „Dziś wolałabym siebie nie spotkać” w jakiś pogmatwany sposób bliższa była mojemu stanowi obecnemu, temu niedookreślonemu stanowi zawieszenia pomiędzy czymś a niczym, pomiędzy musztardą a widelcem. „Sercątko” to opowieść o przyjaźni czwórki studentów, których zbliżyła samobójcza (?) śmierć koleżanki. Mniej tu strachu o przyszłość, strachu przed przesłuchaniem, a więcej wzajemnych uczuć między bohaterami, lęków o siebie, o to, czy inni jeszcze żyją, czy włos w liście jest na swoim miejscu. W strachu o przyjaciół jest egoizm: strach o siebie pozbawioną wsparcia ludzi o tych samych poglądach.

Trzecią hipotezą, jaką zbiorę ze stołu jak nieudane rozłożenie kart, jest mnogość powtórzeń Herty M. Znów pojawiają się reminiscencje z dzieciństwa, znów skomplikowane są relacje z matką, znów pewną rolę odgrywają pestki owoców.

A jednak jest to lektura nasiąknięta uczuciami, a moje hipotezy nietrwałe i kruche w ich obliczu. Do książki powraca się uparcie jak do nałogu, który świadomość nazywa nałogiem, a przyuczone ręce i tak robią swoje. Czyta się „Sercątko” – tak jak pewnie pisanie pani M. w ogóle – jakby były to osobiste listy do czytelnika. Coś kierowanego do nas bezpośrednio: nieufnie, podejrzliwie, ale jednak wprost. A przecież list się czyta z ciekawością i bez znużenia – od kogokolwiek by nie pochodził.

Podoba mi się sposób zaznaczenia wyrazów obcych,  węgierskich, w tekście: stłumiona litera W na marginesie na wysokości słowa, którego znaczenie można sprawdzić na końcu książki. Wreszcie nie dół strony, wreszcie ten margines spożytkowany.

Herta Müller, Sercątko (oryg. Herztier)
Przełożyła Alicja Buras
Wyd. Czarne, Wołowiec 2009

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Pasjans z Müller

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s