Siła argumentowania Fallaci

„Siłę rozumu” Oriany Fallaci przeczytałam już ponad miesiąc temu. Mimo to wyrażenie opinii o książce słynnej włoskiej dziennikarki nadal sprawia mi pewną grudkowatą trudność. Z jednej strony książka robi na mnie wielkie wrażenie, z drugiej powoduje pojawienie się niepokoju.

Tym gorszy jest ten ostatni odruch, im bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że Fallaci dysponując świetnym warsztatem, umyślnie do wzbudzenia tego niepokoju zmierzała. Od szacunku wobec autorki za jej zdolności retoryczne i stosowanie technik przykuwania uwagi niedaleko już do całkowitego zgodzenia się z wywrzaskiwanymi przez nią poglądami. Ale płynność przywoływania kolejnych argumentów, ich naładowany wściekłymi emocjami styl, obrazowość, zwroty do czytelnika, zamiast mnie przekonywać, tak jak chciała Fallaci, powoduje, że zastanawiam się, czy faktycznie muzułmanie w Europie są tak nieasymilowani, czy rzeczywiście nie istnieje żadna forma „umiarkowanego islamu” –  przecież nie co dzień jesteśmy przez nich atakowani. Czy nie jest możliwe, że terroryzm to tylko efekt działań ekstremistów, nie firmujących tym samym postawy wszystkich wyznawców tej samej religii? Przecież i Europa nazywana jest chrześcijańską, a nie wszyscy jesteśmy osobami wierzącymi, a już tym bardziej wierzącymi równie żarliwie.

Niektóre fragmenty zapadają na długo w pamięć – tak jak ten, w którym europejskim politykom nie zabraniającym (ergo wyrażającym zgodę na) wykonywania infibulacji na muzułmańskich dziewczynkach przedstawia szkody i bolesność tego zabiegu poprzez porównania do kastracji. Majstersztyk.

Można nie zgadzać się z Orianą Fallaci, ale stratą byłoby nieczytanie jej książek. Pulsujący styl, w którym kłębią się prawdziwe, nietajone uczucia: kipiący gniew graniczący z szewską, ale inteligencką, pasją. To też dążenie do prawdy, niepokój o europejską cywilizacją i kierunek, w jakim zmierza świat, ciągłe poszukiwanie. Fallaci odważnie atakuje oponentów, nie stosuje podchodów – w adresowanych do konkretnych osób liścikach, będących integralną częścią książki, gani je, krytykuje, ośmiesza ich poglądy, odwołując się do wszystkich metod argumentacji i perswazji. Jej publicystyka to nauka dynamicznej dyskusji i trwania przy swoich poglądach w poprzek wzgardy i szyderstw reszty społeczeństwa.  Śmiałość i inteligencja Oriany Fallaci imponują mi – na pewno nie będę stronić od jej innych książek.

Oriana Fallaci, Siła rozumu (oryg. La Forza Della Ragione)
Przełożyła Joanna Wajs
Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2004

Reklamy

8 uwag do wpisu “Siła argumentowania Fallaci

  1. W zeszłe Święta połknąłem dwie książki Fallaci w jeden wieczór (Wywiad z sobą samą i Wściekłość i duma). Muszę przyznać – rewelacyjne, tak jak piszesz. Potem jednak sięgnąłem po powieść Inszallah – prawie tysiąc stron o wojnie. I męczyłem się z nią przez dwa miesiące.

    Także – publicystyka w wykonaniu Fallaci jak najbardziej, obowiązkowo, ale powieści nie polecam. :)

  2. Z Falacci istotnie jest kłopot. Gra na emocjach i często nie do końca uświadomionym strachem do obcego i niepojętego (=wrogiego). I robi to w sposób mistrzowski.
    Rozstrzygającym wydaje się jedank tutaj pytanie, czy tożsamość (zachodnia) jest świętym Gralem, czy też ewoluującym tworem będącym (wbrew powszechnej recepcji) zlepkiem tego co kiedyś, do momentu akceptacji było obce.
    Nie spadła nam z głowy korona z powodu przejęcia elementów orientalnej kultury i obyczajowości. Mamy religię której zręby powstały na bliskim wschodzie i w północnej Afryce. Mamy arabskie cyfry, wiedza medyczna ma arabskie początki, mamy dywany, firany i otomany (wszystko ze wschodu), mamy obyczaje picia kawy, herbaty, używania przypraw. Gotyk byłby nie do pomyślenia bez tego, co podpatrzono u arabskich architektów w Kordobie i Andaluzji.

    Falacci się boi i wybiera idiosynkrazję. Nie zastanawia się nad granicą tego co dla nas możliwe do zaakceptowanie wybierając odrzucenie i negację bez próby zrozumienia. Jej teza brzmi: tu nie ma czego zrozumieć, to trzeba odrzucić – bo obce i nienawistne. W ten sposób przeciwstawia nienawiści islamskich ortodoksów własną nienawiść przestraszonej Europejki. Nie wiem czy to jedyna i najlepsza droga.

  3. Nie czytałam Fallaci, ale rozumiem Twój niepokój. Nie lubię, gdy gra się na moich emocjach, a jeśli pożywką dla czyichś argumentów ma być strach przed czymkolwiek, z miejsca zamykam się na nie.
    Nie wiem o co konkretnie chodzi z tym „wyrażaniem zgody”, ale dla porządku, wydaje mi się, że trzeba dodać, iż klitoridektomia czyli obrzezanie kobiet jest czynem karalnym, przynajmniej na pewno we Francji i Anglii.

    1. Włoscy panowie wyrażali zgodę na przeprowadzanie infibulacji na muzułmańskich dziewczynkach, uznając ją za przejaw innej kultury. Sami podejmowali się wykonywania zabiegu i zapewniali, że jest całkowicie bezbolesny, co Fallaci bezkompromisowo wykpiła i porównała do kastracji.

  4. „Włoscy panowie (…) sami podejmowali się wykonywania zabiegu…” ? Kim są „włoscy panowie”? Politykami??

    Przepraszam, że tak męczę, ale prawie mi mowę odejmuje…

    1. Przepraszam, moja wina – wyraziłam się nieprecyzyjnie. Pod tym pojęciem kryli się włoscy politycy i lekarze, choć głównie ci ostatni – Fallaci wymienia ich z nazwisk w tekście, podałabym więcej informacji, ale nie mam książki pod ręką. Politycy – wyrażali zgodę na zabiegi, lekarze – również, a także sami właśnie podejmowali się wykonania go bezboleśnie (to ostatnie Fallaci również ostro piętnuje).

  5. Dzięki za rozjaśnienie… Po prostu wszystko się we mnie buntuje, gdy dowiaduję się o takich faktach. Dobrze w takim razie, że wymienia ich z nazwisk. Muszę jednak przeczytać tę Fallaci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s