żal mi Umberto Eco

Umberto Eco, Zapiski na pudełku od zapałek

Leżący na biurku, przeczytany już dwa tygodnie temu zbiór felietonów Umberto Eco – „Zapiski na pudełku od zapałek” – czeka na swój wpis na blogu  cierpliwie. Zbyt cierpliwie, jak na felietony, które mają przecież poruszać, bawić, kipieć humorem i ironią. Mój brak zapału do pisania o Eco ma swój początek właśnie w niedostatku oczekiwanych od najlżejszej formy publicystycznej cech. Mimo że felietony są napisane sprawnie i z polotem, nie ma w nich siły, która kazałaby im zapisać się na dłużej w pamięci. Po dwóch tygodniach o publicystyce Eco pamiętam jedynie, że jej lektura była  nie gorsza niż kostka czekolady – ale niczym więcej. Nie umywa się Eco do rozpędzonego w szyderstwie Jerzego Pilcha, gdy ten jest w dobrej formie.

Konsekwencja, by wszystkie felietony tytułować a la poradnik („Jak być Indianinem”, „Jak mówić o zwierzętach”, „Jak rozpoznać film porno” etc.), na początku podoba się, ale pod koniec książki i to już nie zaskakuje, ergo nudzi.

Finalnie, z całej książki najbardziej podobał mi się przewrotny projekt okładki. Biedny Eco.

Umberto Eco, Zapiski na pudełku od zapałek (oryg. Il secondo diario minimo)
Przekład Adam Szymanowski
Wyd. Historia i Sztuka, Poznań 2005

Reklamy

10 uwag do wpisu “żal mi Umberto Eco

  1. O tak, zgadzam sie w stu procentach! Jakos mnie nieszczegolnie te felietony trafily w serce (w inne organy takze nie). Pamietam, ze kiedys nawet z rozpedu chcialam siegnac po druga czesc, ale sie rozmyslilam.

  2. To ja się jednak wyłamię… Też czytałam kolejne tomy „Zapisków…” wieki temu, ale bardzo mi się podobały i do tej pory pamiętam kilka motywów, na przykład o jedzeniu serwowanym w samolotach :-)

    1. notująca!
      Akurat ten felieton o wędrującym, trudno nabijalnym na widelec groszku też pamiętam. I dopisek: „Groszek staje przed dylematem: za kołnierz czy do rozporka?”. I wiele innych :) I ma Eco rację: jedzenie w samolocie obliczone jest na efekt plamy.

  3. Nie zgodzę się z Tobą, mnie te felietony bardzo się podobały, zwłaszcza wymieniany wyżej o jedzeniu w samolocie. Dla mnie w felietonach pełno było wiele humoru, ironii itd., trzeba tylko je dostrzec.

    1. Ależ dostrzegłam je. Nikt nie przeczy, że ich nie ma. Uznałam jednak, że jest ich nie aż tyle, ile można się po Umberto Eco spodziewać. I akurat felieton o jedzeniu w samolocie zapamiętałam i napisałam nawet w komentarzu powyżej, że uważam za zabawny.

  4. „Nie umywa się Eco do rozpędzonego w szyderstwie Jerzego Pilcha” zaiste spuścmy zasłonę milczenia. Ten grafoman na P. i Mistrz Eco ? :D:D:D

  5. Generalnie zachodzi relacja
    Eco > Pilch
    W tym jednak przypadku sprawdza się odwrotna nierówność
    Eco < Pilch
    Koniec.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s