Hrabal czule o przyjaźni i piwie

Bohumil Hrabal, "Czuły barbarzyńca"
Bohumil Hrabal, "Czuły barbarzyńca"

Ciekawe, ile piw wypił z Vladimirkiem i z Egonem Bondy Bohumil Hrabal? Może spytam filozofa Zbyszka Fiszera, a on mi odpowie: „kurwa fiks! to jest dobre pytanie! że też mnie to nie przyszło do głowy!”

„Czuły barbarzyńca” – którego bohaterów wypchnęłam już do pierwszego akapitu, aby sami zaczęli mówić o sobie, jak to mają w zwyczaju czynić w książce – to historia życia grafika, Vladmira Boudnika, ale przede wszystkim zapis wspomnień o przyjaźni i przyjaciołach, którzy tak lubili swoje towarzystwo, że w nocy bez końca odprowadzali się od drzwi mieszkania jednego z nich do drzwi drugiego i tak krążyli „tunelem nocy”. Przypomina mi to czasy, kiedy też miałam takiego przyjaciela i też tak się odprowadzaliśmy. Tylko my po drodze nie wchodziliśmy na piwo, lecz po faworki z jabłkowym nadzieniem. Jeszcze ciepłe.

Ilu jest teraz ludzi, którzy cenią tak przyjaźń jak Hrabal i Vladimirek (nazywany tak pieszczotliwie przez pisarza)? Ich niezwykłe przygody i absurdalne spotkania dostrzeżone, zapamiętane, skąpane w pianie z piwa, którą dobrze jest natrzeć twarz i włosy, jak poucza Hrabal. Relacje Hrabala przedstawiające Boudnika jako nieustraszonego, gwałtownego orędownika sztuki i szczerego maksymalisty, ale też jako człowieka widzącego w innych dobro i niosącego ludziom pomoc. Niespieszna lektura o krawacie, dzienniku, piwie i tramwaju. Też o jeździe na rowerze. Zbiór chwil zaklętych w literach jak kolekcja motyli za szybką. Tylko, że w przeciwieństwie do motyli chwile z albumu Hrabala wciąż żyją i błyskają bajecznymi kolorami.

Reklamy

7 myśli na temat “Hrabal czule o przyjaźni i piwie

  1. To, Madame, to wszystko było przed wynalezieniem tego diabelskiego internetu. Spotkania przy piwie ludzi których łączyła przyjaźń, intelektualna błyskotliwość niekończącego się, powolnego jak nurt rzeki dialogu. Taki Ota Pavel popełniłby pewnie samobójstwo przed napisaniem „Śmierci pięknych saren”. Obawiam się.

    Okropne te blogi. Zabijają ostatecznie paryską bądź krakowską kawiarnię literacką, wiedeńską cukiernię, winiarnię w Heidelbergu i praską piwiarnię.
    Bo i jak tutaj kultywować sztukę ciętej riposty, błyskotliwej pointy, paraboli nawiązującej do tego co powiedziane onegdaj?
    Na płacz się zbiera,
    To se ne vrati.

  2. Wieczne odprowadzanie się nie prowadzi do niczego dobrego, tak samo jak czekanie, kto pierwszy odłozy słuchawkę od telefonu. Z tą różnicą, że to pierwsze nie kosztuje aż tyle, co impulsy nabijane przez TP.
    Faworków z jabłkowym nadzieniem nie jadłam, tylko zwykłe. Pyszne.

  3. Z Hrabalem dotychczas bylo mi nie po drodze. Jakos nie rozumiem czeskiego poczucia humoru, to dla mnie bardziej obca kultura niz np. japonska…

    Na moim blogu znajduje sie zaproszenie dla Ciebie. Ucieszylabym sie, gdybys zechciala sie przylaczyc do zabawy. Pozdrawiam goraco!

  4. Hrabala wciąż poznaję – i jestem ciekawa, co z tego spotkania wyniknie. Mnie podoba się absurdalne poczucie humoru.

    Dziękuję za zaproszenie do zabawy – już spoglądam..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s