papier nie kłamie

Henry Miller
Henry Miller

„Zwrotnik Koziorożca” Henry’ego Millera? Całkiem niezła książka. Jeśli wyjąć z niej łajdackie dokazywanie z coraz to inną łatwą dziewczyną, jeśli przymknąć oczy na momenty, kiedy najzwyczajniej w świecie Miller brzydzi i nudzi – spektakularnym jest to, że najczęściej jednocześnie – i jeśli zapomnieć o momentach, kiedy na siłę chce robić literaturę i się rozfilozofuje. Myli się ten, kto uważa, że wtedy zostanie już li i jedynie kłapiąca pustą szczęką okładka. Zostaje wtedy tych kilka stron zapisanych dobrze skomponowanym słowem – i to już mu wystarczy na zostanie jednym z pisarzy, których mam odwagę nazwać dobrymi.

Przez wielu lekceważony i traktowany protekcjonalnie, Miller mimo wszystko był człowiekiem z pasją i z poglądami. Nie da się ukryć, że był wygodnym, leniwym seksoholikiem i nie napisał ani jednego słowa, którego sam dogłębnie nie przeżył. Ale trudno robić mu z tego zarzut. Zawsze w zgodzie z prawdą o samym sobie. Zawsze wiedzący, czego chce i mający pewność, czego nie chce – ba, nie tylko wiedzący, ale i realizujący to w życiu. Potrafiący być głodnym, byle nie przystać na realia świata i nie poddać się reżimowi betonowej, odklepywanej pracy.

Uznawany przede wszystkim za seks-pisarza, przede wszystkim jest wybornym rzemieślnikiem słowa. Jego standardowy słownik przekracza swoją objętością zeszyciki z ulubionymi słówkami większości współczesnych pisarzy. Nie mieli wyświechtanych wyrażeń od nowa, udając, że to jego własne. Tworzy plastyczne obrazy, kreśli precyzyjne kolorowe lub metaliczne szkice, w których każdy przecinek zdaje się być przemyślanym bytem i oznaką wycyzelowanej formy.

Jest również pisarzem genialnie piszącym o niczym. Przypisuję mu to po stronie zasług, gdyż choć nie mogę powiedzieć, o czym była to książka ani nie potrafię wskazać, o czym na pewno nie była, przeczytałam ją i to z przyjemnością. Z niczego przechodzi do niczego jak człowiek w kapciach z kuchni do pokoju. Dygresje i przenikanie się tematów są u niego tak naturalne jak istnienie fizjologicznych potrzeb.

Podziwiam też upór, z jakim wraca do swojej ulubionej kochanki, bez której nie powstałaby żadna jego książka. Rozpoznaje się ją w każdej femme fatale, której sylwetkę opisuje. Nie ukrywa, że chodzi wciąż o tę samą osobę. Namiętność i konsekwencja. Rzadkie połączenie.

Na początku Miller mnie śmieszył i drażnił. Jednak nie przestałam sięgać po te jego lubieżne książki z całymi smakowitymi literacko fragmentami. I przekonałam się do niego. Jeszcze nie całkowicie, ale są nadzieje.

A może po prostu wreszcie wyszło słońce nad Poznaniem.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “papier nie kłamie

  1. Ha, ja przez te powiesc nie przebrnelam. Po moim zachwycie nad \”Ksiazkami mojego zycia\” siegnelam po te powiesc i odlozylam po kilkudziesieciu stronach. Zdecydowanie zabraklo mi sily, by brnac przez tyle \’niczego\’, by wylapac to, co istotne. Samego Millera jednak cenie, ale po co on tyle o seksie pisal, w dodatku tak malo zajmujaco? O seksie to wspaniale pisala Anais Nin w \”Malych ptaszkach\” i \”Delcie Wenus\”, opisy Millera mnie natomiast nudzily.
    Mam jeszcze na polce \”Klimatyzowany koszmar\”, zaczelam czytac przed podroza amerykanska, ale on tak negatywnie podchodzi do swojej ojczyzny, ze odlozylam bojac sie, ze zasieje we mnie ziarnko tej negatywnosci… Teraz zas, juz po podrozy, chetnie przeczytam jego spostrzezenia, mimo ze niektore z pewnoscia sie zestarzaly. Wszak Miller podrozowal ponad pol wieku temu.

  2. O, Anais Nin! Wspaniała pisarka, jednak ja oceniam ją tak po lekturze trzech tomów jej \”Dzienników\”. (Niestety, więcej się nie ukazało.) Uważam, że to najlepsza literatura, która wyszła spod jej palcy: subtelna, lecz przenikliwa, a przy tym dociekliwa, analityczna i poetycka. Dzięki niej sięgnęłam po Millera – tyle o nim pisała, tyle rozmów z nim prowadziła, a wszystko zostało szczegół po szczególe opisane w jej dzienniku.
    A \”Delta Wenus\” z kolei nie podobała mi się w ogóle.
    Tak więc wymieniamy się poglądami dosłownie. :-)

  3. Konsekwencja i upór – to rzeczy, które podziwiam u wszystkich. Gdy uporam się ze swoimi stosami ksiażek, na pewno spróbuję i Millera. :)

  4. Malo zajmujaco o seksie pisze i Marias w „All Souls”. Choc bohater na kobiety dybie czesto, to tylko dwie udaje mu sie do lozka zaciagnac, wiec na cale szczescie tych nieudanych momentow jest w poswieci w miare malo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s