dzienniki Bergmanów

Trzy dzienniki Ingrid Bergman, Marii von Rosen i Ingmara Bergmana
Trzy dzienniki Ingrid Bergman, Marii von Rosen i Ingmara Bergmana

W tym codziennym i ciągłym życiu z Ingrid mogłem przeżywać całkowitą wspólnotę. Istniała ona już chyba w tym czasie, kiedy byliśmy potajemnie w sobie zakochani. Ale po cichu i prawie niedostrzegalnie. Kiedy potem się pobraliśmy i ta wspólnota mogła się rozwijać i rozszerzać w pełnym świetle, to dokonywało się to tak łagodnie i spokojnie, że o tym nie myśleliśmy. Przyjmowaliśmy to jak oczywistość taką samą jak światło i powietrze. To teraz odczuwa się ją w jej całej przytłaczającej sile. Ten ból wyczerpanej wspólnoty. Ale nigdy się nie rozstaniemy. Być może przez chwilę będziemy przebywać „każde w swoim pokoju”.

„Trzy dzienniki zestawione przez Marię von Rosen i Ingmara Bergmana”

11 października 1994 roku Ingrid Bergman dowiaduje się, że jej przewlekłe bóle brzucha, które nękają ją od lat i od lat są bagatelizowane, to objaw raka żołądka. Dzień wcześniej każda z trzech osób prowadząca równolegle dziennik opisuje inne wydarzenia i inne emocje. Córka Ingrid i Ingmara, Maria, pisze o praniu i swojej codzienności początkującej pisarki. Ingmar skarży się na paskudną, kiepsko przespaną noc i na próby „Mizantropa” w teatrze Dramaten. Ingrid w trzech linijkach (to jej standard) opisuje cały dzień: spotkanie z córką i ulubionym wnukiem, koncert, pogoda, bankiet. Ani słowa o czekającym ją badaniu. Nikt nie przeczuwa tego, co nastąpi. Wszystko zmienia się w ciągu jednej doby. Ingmar i Ingrid szamocą się w ukrywanym przed sobą nawzajem niepokoju, strachu, złych przeczuciach; na zewnątrz starając się być spokojną opoką dla drugiego. Maria jest przerażona i zaszokowana, ale wierzy, że wszystko będzie dobrze.

Dzienniki to kilkumiesięczny rejestr zmagania z chorobą Ingrid całej rodziny. Te same wydarzenia odnotowywane przez trzy pary podobnie, ale jednak różnie widzących świat oczu. Opis chwil spokoju, które kolekcjonuje w swoim dzienniku reżyser. Milczące o bólu zdania Ingrid. Maria i jej obserwacje rodziców.

Kronika śmierci.

Irytuje postawa Ingmara. Im dłużej trwa choroba jego żony, tym bardziej stara się wycofać, zaangażować w teatr, oddalić od Ingrid, szuka spokoju. Wzajemnie niepokoją się – tłumaczy. Zamiast stać obok żony i być jej oparciem, jest powodem jej dodatkowego stresu i w efekcie nie widują się. Często pojawia się w jego relacjach wyrażenie „rozmowa na waleta”. Cała jego postawa jest w moim odczucie taka: na waleta. Przychodzi na godzinę z wizytą i ucieka potem do swojego świata. Nalega, żeby żona została w szpitalu, bo boi się jej bólu i swojej niemocy w domu. Wierząc, że fachowa pomoc jest bardzo ważna, rozumiem potrzebę Ingrid do szukania azylu w domu.

Zadziwia jednotorowość, podobieństwo myślenia u całej trójki. Niespotykana synchronizacja. Rodzina, w której rozmowa jest albo dobra, albo zła (i co każde odnotowuje), a zależy to od tego, czy danego dnia jest kontakt, czy go nie ma. Niewielu chyba przykłada aż taką wagę do wzajemnego zrozumienia i tak szczegółowego rejestru międzyludzkich doznań.

Reklamy

6 uwag do wpisu “dzienniki Bergmanów

  1. Hrabina Ingrid von Rosen nigdy nie przyjęła nazwiska męża. A Maria nie wiedziała do 22 roku życia, że jest jego córką. Ponury geniusz był z tego Bergmana.

  2. Chcialam to kiedys kupic i przeczytac, ale umknelo mi i zapomnialam. A Bergman to jeden z bliskich mi rezyserow i ujmuje mnie wlasnie w nim ten brak, jak to sie wspolczesnie ladnie nazywa, inteligencji emocjonalnej, kalectwo uczuciowe, nieumiejetnosc kontaktu z bliskimi.
    Zaintrygowalas mnie…

  3. telemach:
    chyba jak większość największych artystów. trudno mi o przykład twórcy z poukładanym życiem rodzinnym i uczuciowym. zawsze jakiś zamęt, zawsze jakiś mini-obłęd. wśród nich Bergman nie wydaje się być aż taki zły, choć na pewno nie był ideałem.

    belcantto:
    dopisz – polecam

    Joanna:
    dziękuję – i witaj na moim blogu :-)

    chihiro:
    sama czaiłam się na tę książkę przez rok czy dwa. widziałam ją, ale zawsze była pilniejsza potrzeba, inna książka konieczniejsza.. ostatnio nie dałam jej już siebie statecznie minąć, wzięłam i mam.
    zaliczam go do moich ulubionych reżyserów. mistrz wprowadzania w nastrój. cisza skrytych tragedii i śnieg. a z drugiej strony piękno, miłość i światło.
    przenika coś z tego do dzienników.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s