chaos Millera

Pewnego wieczoru spoglądałem ze szczytu Empire State Building na miasto, które znałem z dołu; zobaczyłem z prawdziwej perspektywy te ludzkie mrówki, z którymi pełzałem, ludzkie wszy, z którymi się zmagałem. Ludzie poruszali się w ślimaczym tempie, a każdy niewątpliwie wypełniał swe mikrokosmiczne przeznaczenie. W próżnej rozpaczy wznieśli ów kolosalny gmach, który stanowił ich dumę i chwałę. A usufitu najwyższego piętra owego kolosalnego gmachu zawiesili sznur klatek, w których bezsensownie trelowały uwięzione kanarki. Na samym szczycie ich ambicji znalazły się te maleńskie kropeczki istnienia, trelujące im życie miłe. Niewykluczone, że za sto lat – pomyślałem sobie – będą więzić w klatkach ludzi wesołych, niedorozwiniętych, którzy będą śpiewać o przyszłym świecie. Może uda im się wyhodować trelującą rasę, która będzie trelować, kiedy inni będą się zajmować pracą. Niewykluczone, że w każdej klatce będzie siedział poeta albo muzyk, aby życie tam w dole płynęło bez przeszkód w jedności z kamieniem, w jedności z lasem, falujący skrzypiący chaos czczej, jałowej próżni.

Henry Miller, „Zwrotnik Koziorożca”

Siedzieć w klatce na górze i być częścię czczej, jałowej próżni czy pędzić życie na dole wśród wszystkich mrówek i być częścią tej samej czczej, jałowej próżni? Nijaki wybór na nijakim świecie.

Reklamy

8 uwag do wpisu “chaos Millera

  1. Mnie sie wydaje, ze klatki tworzymy sobie sami. I to od nas zalezy, czy nasza egzystencja bedzie jalowa, czy tez nadamy jej jakis sens, chocby byl widzialny jedynie dla nas samych.

  2. giera:

    A mnie nudzi, gdy pisze o seksie. Pisanie o pisaniu mi wchodzi. Pisanie o świecie jako takim też mi się wpasowuje. Ale nie mogłabym czytać non stop Millera. Potrzebne są od niego ucieczki, wywczasy i zapomnienia. A potem się wraca, jest nastrój i on idealnie pasuje.

    chihiro:

    Zgadzam się. Każdy za swoją jałowość lub za swój sens odpowiada sam przed sobą.
    Co mnie uderza jednak – i to często, i to głupio, młodo, tak tępo i patetycznie – że wielu nie zastanawia się nad tym sensem. Jak tak można? Co za marnotrawstwo.

    Inna sprawa, gdy trudno o ten sens, a czasem trudno. A gdy czasem znów sens znaleziony, okazuje się trudem samym w sobie. O wiele wygodniej się nad nim nie zastanawiać.

  3. Oczywiscie, czasem wygodniej nie szukac sensu w zyciu, a za jego brak obwiniac czynniki zewnetrzne. Czasem bywa tak, ze czlowiek sercem i dusza wyrywa sie dokads, dokad nie ma mozliwosci podazyc i frustracja gotowa. Przezywalam to sama. Trzeba wiele, wiele wysilku i pracy nad soba, by sie uspokoic i przestac pedzic, spieszyc i szukac swojego sensu dla siebie, w ramach swoich ograniczen, nie porownujac sie do innych (to porownywanie wlasnego domniemanego sensu z domniemanym sensem zycia innych jest najbardziej bezsensowne i najtrudniejsze do unikniecia).

  4. Mój sens znaleziony, siedzi sobie niedaleko i herbatę pije.
    Na cudzy sens jestem odporna, ale mając już własny „upatrzony” nie sądzę po prostu, żeby żyć było łatwiej. Wciąż czegoś więcej potrzebuję i wciąż nowe rodzą się sprzeciwy. I czy to właściwa postawa? Ten nonkomformizm i wierność swoim poglądom? Może to wszystko psu na zupę?

  5. Niby nijaki, ale ja jednak wolalabym siedziec na gorze w klatce niz z mrowkami na dole :) Wszyscy bylibysmy z tej samej gliny ulepieni, ale tylko ja mialam wieksze pole widzenia z mojej gory.

    Swiat nijaki, ale nasz wlasny, wiec mozna ta kosmiczna nijakosc na skrawek wlasnej jakosci przerobic. Taki wlasny sens zycia. Porzadek w chaosie.

  6. Wybór rzeczywiście nijaki.
    Ale Maga-maro, posuń się trochę, we dwójkę w klatce czas szybciej leci ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s