olaboga Bodil!

Bodil Malmsten
Bodil Malmsten

Pierwsze decydujące o każdym związku spotkanie się odbyło. Reguły zostały ustalone, role rozdane.
Gdybyśmy byli parą, byłoby już wiadomo, kto ścieli łóżko i myje samochód – ja.

Bodil Malmsten, „Cena wody w Finistère”

I między nami, między Bodil a mną, pierwsze spotkanie odbyło się.  Okoliczności jednak trudno opisać, bo nie było to pierwsze decydujące spotkanie jednym wydarzeniem, lecz ciągiem drobnych spostrzeżeń, mikroobserwacji, napomknięć. Czytałam wywiad z nią w jakiejś gazecie, widziałam jej zdjęcie. W jednej księgarni stał ostatni egzemplarz „Ceny wody w Finistere”, w innej ostatni „Mojego pierwszego życia”. Było w tej ostateczności ostatniego egzemplarza coś, co przykuło moją uwagę. A i zabieg marketingowców z Wydawnictwa Literackiego z umieszczeniem na okładce słów Ryszarda Kapuścińskiego („To piękna książka. Poetycka, wysmakowana, pełna ciepła”) uderzył w sam środek mojego serca.

Teraz, po przeczytaniu książki, nasza relacja jest w fazie niedomówionej, ale oczywistej. Podział ról odbębniony deszczem o parapet. Cokolwiek Ty, Bodil, napiszesz, ja to przeczytam.

Bodil Malmsten
Bodil Malmsten

Ubierać w słowa to, co się czuje, oznacza czynić nienaturalnym to, co naturalne. Każdy, kto próbował napisać choćby kartkę pocztową, wie, że pisać znaczy pomniejszyć to, co przeżyte, anulować to, co naturalne.
To, co najprostsze.

Od tego trzeba w przypadku „Ceny wody…” zacząć – od stylu. W pisaniu Bodil nie chodzi o opowiedzenie historii, bo, jak Malmsten pisze, „w opowiadaniu wątpliwe jest właśnie to, że może posłużyć za dowód na wszystko”. Szwedzka pisarka nie sili się na formułowanie jasnego przekazu – jej pisanie jest naturalnym zapisem codzienności w Bretanii krótko po jej przeprowadzce. Albo tak to tylko wygląda. Kilku bohaterów. Wspomnienia dzieciństwa m.in. o babciach, z których jedna miała w zwyczaju kwitować wiele wyczynów małej dziewczynki Bodil okrzykiem „olaboga!”. Wiele opisów kwiatów, historii sadzonek, zalążków przyjaźni z sąsiadami i opisów trudności w gramatycznym użyciu języka francuskiego. Brzmi banalnie, ale proszę bardzo, niech ktoś spróbuje napisać książkę o przeprowadzce i zakładaniu ogrodu, tak na pi razy drzwi 200 stron i sprawi, żeby chciało się to przeczytać. Myślę, że okazałoby się to zadanie wcale nie takim prostym.

Jest w tym niesileniu się na opowieść niezwykły urok – coś jak letni zmierzch, gdy ogród emanuje całym zapasem swoich czarów.

Jak stworzyć zdanie równie naturalne, co rzecz, którą opisuje?

Bodil Malmsten na pewno wie.

Reklamy

10 uwag do wpisu “olaboga Bodil!

  1. „Cena wody” też baaardzo mi się podobała. To książka dla mnie. Wiele osób ją krytykuje a na mnie zrobiła bardzo pozytywne wrażenie;) Pozdrawiam.

  2. Ciekawe, choć literatura szwedzka obcą mi jest. Znam tylko Astrid i tego gościa od kryminałów, co ostatnio święci triumfy. Z drugiej strony, jak mówił poeta, lektury już dawno olałem, więc miarodajny nie jestem :).

    Lecz opis zachęcający, więc – kto wie?
    Pozdrawiam.

  3. no właśnie, nie udało mi się jeszcze trafić na książkę o przeprowadzce do innego kraju, która by mnie wciągnęła, a dokładniej …zraziłam się pierwszą próbą ;)
    ale o Bodil już trochę dobrych słów czytałam, więc zapiszę sobie i zerknę do niej przy najbliższej sposobności :)

  4. jako że nie miałam pod ręką „Pamiętnika statecznej panienki”, zabrałam się za „W sile wieku”. potem planuję „Siłę rzeczy”, „Kobietę zawiedzioną” (mimo że, jak się dowiedziałam, tłumaczenie polskie jest niepełne, gdyż w polskiej wersji występują tylko 2 kobiety, a w oryginale jest ich 3) i „Cudzą krew”, bo czekają już na półkach.
    z Twojego komentarza rozumiem, że lekturę Beauvoir masz już w małym palcu;) cieszę się, że mnie dopiero czeka ta przyjemność.

  5. btw, zaglądam tu do Pani regularnie i winszuję. trzeba mieć smykałkę do tak wnikliwego opisu czytelniczych refleksji, czego mnie, niestety, brakuje. pozostaje mi podziwiać, z czym nie jest mi źle, bo takich „miejsc” wciąż mi mało:)

  6. Wszystkim Wam polecam Bodil (podoba mi się to imię, coś jak patyk, ale z wdziękiem). Czytam teraz jej drugą książkę „Moje pierwsze życie”. Niedługo o niej będzie można u mnie przeczytać. Niestety, mam tę okropną prawidłowość, że jak polubię autora, to chcę go od razu całego poznać, ku utrapieniu znajomych. ;)

    Szansonistko, bardzo dziękuję za komplement. :) Czekam na Twoje refleksje o Beauvoir. Chętnie poczytam i podyskutuję.:)

  7. Dzieki Joan za ciekawa rezencje. Nie znam tej autorki i literatura szewdzka jest mi obca, wiec chetnie siegne po Bodil (dla mnie jej nazwisko brzmi troche jak gra).

  8. Mnie też zachwyciła. Cenię w niej bezpośredniość, nie ma tam prób kreowania się na wielką literaturę – zamiast tego naturalność, ale i urzekająca poetyckość.

  9. latajaca_pyza

    A to życzę przyjemności w takim razie – „Moje pierwsze życie” powinno podobać się komuś, kto znalazł upodobanie w „Cenie…” :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s