zupa na stole literatury

zupą książka nie stoi
zupą książka nie stoi

Szanowała go za spokój i opanowanie, z jakim jadł zupę. Gdy miał ochotę na zupę, to prosił o zupę. Czy się ludzie z niego śmieli, czy na niego złościli, zawsze był taki sam. Wiedziała, że jej nie lubi, ale po części właśnie za to darzyła go szacunkiem; patrząc, jak je zupę – ogromny i spokojny w zanikającym świetle wieczora, olbrzym pogrążony w zadymie – ciekawa była, co czuje teraz i skąd się biorą zawsze wyczuwalne zadowolenie i godność (…)

Virginia Woolf, „Do latarni morskiej”

Zupa – czymże jest zupa, jeśli nie ugotowaną wodą z pływającymi w niej dodatkami? Zupa jest codziennością stołów, lecz nie spotyka się jej zbyt często w literaturze. Ilu ludzi lubi zupę, ilu jej nie tknie, a ilu nią gardzi? Czy w zupie może pływać szczątek mięsa i czy aby pietruszka jest w zupnym talerzu konieczna? Lubienie zupy bądź nie od małego dręczy każde istnienie ludzkie. Dlaczego zatem w literaturze ciekły ten artykuł spożywczy nie plasuje się w rankingu równie wysoko jak pite obficie kawy, herbaty tudzież różnego rodzaju alkohole i czemu, ach, czemu ignorowana jest zupy kwestia w związku z obiadowaniem bohaterów? Czy wzbudzenie apetytu na zupę jest z punktu widzenia autora tak szkodliwe (zupy plamy na kartkach książki, o zgrozo), że aż zupę omijają? Czy jedzenie zupy z możliwym przez bohatera siorbaniem plami autora?

Przyjrzyjmy się zupie opisanej przez Virginię Woolf tak śmiało. Zupa to pierwsze danie późnej kolacji. Wszyscy bohaterowie rozproszeni wcześniej wśród różnych swych zajęć codziennych zebrali się teraz przy suto zastawionym stole. Za oknem powoli zapada zmierzch, który sugeruje zapalenie świecy. Jedzenie pierwszego dania przedłuża się, czy to z powodu niegodziwego zachowania opisanego w zacytowanym fragmencie bohatera, Augustusa Carmicheala, czy też celowo, lecz w sposób niedopowiedziany z powodu spóźnionej już okrutnie świeżo zaręczonej pary.

Virginia Woolf zwraca uwagę na zupę, pomijając jednak jej gatunek. Czy to była pomidorowa, ogórkowa, czy odpowiedni na lato chłodnik w wersji angielskiej – nie dowie się dociekliwy czytelnik. Kwestia zupy, jak zawsze sprawa jedzenia w literaturze, jest drugorzędna. Stanowi tło dla akcji. Talerz pełen tajemniczej zupy. Delikatne, prawie niesłyszalne dzwonienie łyżki o talerz – wszak mamy do czynienia z ludźmi okiełznanymi przez kulturę, nie dającymi się sprowokować niskim pobudkom głodu. Na tym tle niecierpliwość. Zapadający zmierzch. Nastrój beztroski z jednej strony, zmartwienia z drugiej. Przelewająca się zupa płynie powoli jak wieczorny czas. Augustus Carmicheal chucha na łyżkę w celu ochłodzenia jej zawartości. Wszyscy czekają, aż skończy.

Czy pisać o zupie, czy nie pisać pozostaje znakiem zapytania zawieszonym w pobliżu żyrandola w pokoju jadalnym.

Reklamy

6 uwag do wpisu “zupa na stole literatury

  1. Pisać, jak najbardziej pisać! Zupa to podstawa, bez niej, twierdzę, nic nie byłoby takie samo – to znaczy w sensie okołokulinarnym, jeżeli można tak powiedzieć :).
    Pozdrowienia.

  2. Jak najbardziej można tak powiedzieć :-) Zupa w centrum ludzkiej uwagi, pisać o niej, zupnie pisać, w zupie literaturę zatopić, a co.
    i powstanie „potop” na miarę nowej epoki. może „zupot”? :)

    ok, bredzę. ; )

  3. Zatopić to może i nie, bo to zabieg przecież mocno ryzykowny ;-).
    Ale, ale – umyka nam tu kwestia podstawowa: dlaczego zupa, w przeciwieństwie do kaw wszelakich, napojów wysokoprocentowych, etc., jest tak mało eksponowana?
    Tego nie wiem, acz uważam to za karygodne zaniedbanie!
    Pozdrowienia :).
    Aha – ten, tego… no… świetna notka.

  4. Dlaczego taki los spotkał zupę? Toż to skandal! Mam zamiar zbadać tę kwestię w cyklu „jedzenie w literaturze” (widzę to jako książkę idącą dziarsko przez środek stołu i przeskakującą przez rozmaitą materię żywieniową).

    hm, dziękuję ; )

  5. Wlasnie, dlaczego? W koncu zupa moze byc doskonalym materialem na
    1) zaksztuszenie sie podczas rozmowy na niewygodny temat
    2) przykre poplamienie podczas ekscytujacego obiadu z ukochana i jej dystyngowana rodzina :)
    3) nieprzyjemne popazenie jezyka, ktore moze prowadzic do malo przyjemnych refleksji
    4) delektowanie sie jej plynna konsystencja
    5) znudzone przebieranie w niej lyzka

    Temat zdecydowanie wart eksploracji :)

  6. wlasnie opowiadalam cudzoziemcom o wartosci i jakosci Naszych zup!!! kazdy polak chlopak czy dziewczyna ma swoja ulubiona zupe i powinno szacowac roznych gust…pamietamy wszyscy prosze panstwa slowa Psa Pypcia, ZUPA JEST JAK RODZINA!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s