czynności okołoczytelnicze

Czytanie trwa ostatnio dłużej niż zwykle z przyczyn nie do końca jeszcze zbadanych przeze mnie. Co nie znaczy, że przemysł czytelniczy chyli się ku upadkowi. Nic podobnego! Czytanie to przecież nie tylko sama istota lektury, rozumiana jako powolne przewracanie kartek i przemierzanie wzrokiem rzędów uporządkowanych według tajemniczej reguły literek. Czytanie to cały czasochłonny proces decyzyjny.

kartka z Kioto, Japonia
kartka z Kioto, Japonia

Jego początek ma miejsce w księgarni. Właściwie jeszcze wcześniej, bo przy wyborze miejsca oferującego książki. Czy to będzie wielka księgarnia w centrum, czy mała księgarenka na rogu, tania książka czy arsenał, biblioteka czy regał w domu przyjaciela, trudno zgadnąć, trudno przewidzieć. Nieznane demony książkowe ciągną za sznurki i nasze nogi raptem niosą nas z tramwaju, miast przetartym szlakiem, nieznaną ścieżyną, u której końca Ta Książka.

z Brukseli, Belgia
z Brukseli, Belgia

Dlaczego właśnie po tę wyciągamy rękę? Dlaczego tę ważymy przez moment w ręce? Dlaczego jej okładkę odwracamy? Dlaczego pomiędzy jej strony wtykamy nos i dajemy się uwieść jedynemu w swoim rodzaju zapachowi książki (feromony książkowe posiadają jeszcze silniejsze moce niż ludzkie)? Ta czcionka, ten układ strony, ta nazwa, ten tytuł. Wreszcie  ono – – –  pierwsze zdanie.

Istna magia.

kartka włoska
kartka włoska

Wybrana Książka wędruje z nami do domu. W sercu gości radość, trzepoce się w człowieku entuzjazm, rumieniec na polik wypływa. Oto ona, wreszcie, tak długo na nią czekałam. I jest. To niespodziewane spotkanie może zmienić moje życie.

A może nic nie zmienić, ale podbudować.

A może nic nie podbudować, a zburzyć.

A może nic nie zrobić w ogóle, co bywa dobre, a bywa nudne.

Potem jakże trudny wybór: kolejność czytania książek spiętrzonych w domu. I znów uruchamianie całego procesu od początku: oglądanie, wąchanie, podczytywanie, gładzenie po grzbiecie, prawdziwa rozmowa rekrutacyjna.

z Lizbony
z Lizbony

Po zaangażowaniu książki do zadania bycia czytanym, czas wybrać towarzysza tej czytelniczej wyprawy: zakładkę. W specjalnej skrzyni przechowuję kolekcję pocztówek przysłanych przez przyjaciół i kupionych samodzielnie. Ten wybór ma już w sobie tyle przyjemności – kolorystyka, obrazek, skojarzenie. A co dopiero czytanie.

kartka z Lyonu, Francja
kartka z Lyonu, Francja

A czytanie to też pisanie komentarzy na marginesach, nękające przyszłego czytającego. Dzielenie się z nim swoim zdaniem czy malutkim rysunkiem ilustrującym fragment książki. To też pisanie później recenzji, przepisywanie cytatów do odpowiedniego notesu.

Czytać to nie tylko rozpoznawać umowne znaki alfabetu. Czytać to wyruszać w coraz to nową podróż, w coraz to nowe odwiedziny. Czytać to rozpoznawać świat oczami innych. To mnogość spojrzeń, to narodziny kolejnych Argusów.

Za kartkę z Japonii dziękuję najserdeczniej  Chihiro.

Reklamy

9 myśli na temat “czynności okołoczytelnicze

  1. dla mnie najważniejsze dobre obwęszenie i otwarcie tam, gdzie księga zechce się otworzyć, i odczytanie tego, a jeśli to nie wystarcza, to nie będzie ona pierwsza w kolejności…
    masz więcej ceremoniału:)
    i strasznie bazgrzę pomiędzy rządkami autorskimi, tylko w kupionych sobie na własność, ale strasznie…
    pozdrowienia

  2. Uwielbiam zapach nowych książek. Przymykam oczy, przesuwam opuszkami palców po kartkach i wącham wnętrze.

    Masz rację, to długi, skomplikowany proces, myślę, że ma w sobie coś z mistycyzmu :)

  3. -> nyema
    pewnie, po pożyczonych nie bazgrzę, chyba, że na wyraźną prośbę pożyczającego, co się też nader często zdarza. książka nabiera wtedy historii – nie tylko niesie treść, ale i widać, że parę osób miało ją w ręce. to przyjemne.

    -> Giocoletto
    wiadomo : )

    ->bastetia
    Czekam zatem na rozwinięcie i przemyślenia : )

    ->maga-mara
    a gdyby tak książka miała walizeczkę? a w niej swoje najpotrzebniejsze przybory?
    oczywiście, zniekształcam Twoją myśl, ale tak sobie pomyślałam, że to byłoby pocieszne, gdyby książki miały malutkie szczoteczki do kartek i szorowały się nimi.
    ; )

    -> brytyjka

    zdecydowanie, ma w sobie coś mistycznego.. to jedna z najpiękniejszych chwil – móc się wwąchać, wczuć, a potem sprawdzić, jaka jest prawda o książce.

    i przede wszystkim witam Cię serdecznie na moim blogu :)

  4. No to proszę, dwie rzeczy podstawowe ;)
    Zapach. Prawie każdy. Nowości wprost z półki albo wyjętej z paczki, której miły pan Listonosz albo pan Kurier znów nie doręczył, lecz zostawił awizo (nawiasem mówiąc, polecam Bukowskiego Listonosza). Książki wyszperanej w antykwariacie lub na targu z książkami. Dymu papierosowego, który nie może wydostać się z kart książki poleconej przez przyjaciela. Kurzu i starości powieści kupionej za symboliczną kwotę w bibliotece dzielnicowej. Et j’en passe
    Historia. Jedna z moich ulubionych– kiedy słownik, którego kilkakrotnie nie kupiłam w cudownie zagraconym antykwariacie przy głównej ulicy (za dużo innych, za mało pieniążków, za mało miejsca na półce etc) a kiedy chciałam kupić, znikł, napotkałam na półce tego Jedynego (wtedy jeszcze miał na półkach książki w jednym rzędzie).

    Miłego dnia!
    P.S. Pocztówka z Lyonu, tam jest Targ ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s