marzyciel znad Tagu

Fernando Pessoa, "Księga niepokoju"
Fernando Pessoa, "Księga niepokoju"

Literatura, która jest sztuką związaną z myśleniem i realizacją niesplamioną rzeczywistością, wydaje mi się celem, do jakiego zmierzać powinien cały wysiłek ludzki, jeśli jest naprawdę ludzki, a nie marnością zwierzęcą. Sądzę, że opisać jakąś rzecz to zachować jej zalety i odebrać jej wady. Pola są bardziej zielone, gdy się o nich pisze, niż w ich zieloności.

Fernando Pessoa, „Księga niepokoju”

Profil Pessoi jest jednym z najbardziej charakterystycznych rysów Lizbony. Na każdym stoisku z pocztówkami – kilka obrazków przedstawiających tego szczupłego okularnika z drobnym, czarnym wąsikiem. Z każdej półki księgarni schodzi wyprężonym wyciągnięciem lewej nogi. Być w Lizbonie i nie przywieźć sobie związanego z nim suweniru, miejcie litość, co za hańba i brak znawstwa, zafochałby się jakiś domniemany specjalista ds. portugalskich tajemnic. Kim jest wąsikonoszący? Kim jest dziarsko kroczący?

Fernando Pessoa to – mówiąc najkrócej, a najprościej – poeta-modernista, żyjący w paru zakątkach świata, serce którego należało jednak niezaprzeczalnie tylko do dwóch rzeczy: literatury i Lizbony. Za życia – jak to najczęściej z artystami bywa – nieznany, po śmierci hołubiony przez wdzięcznych rodaków. Stworzył ten poeta wiele swych odmiennych wcieleń, w imieniu których pisywał książki. Jednym z heteronimów był Bernard Soares, skromny księgowy w firmie handlowej mieszczącej się przy ulicy Złotników. To właśnie on jest autorem „Księgi niepokoju”, którego momentami zachwycającą się, a momentami męczącą się czytelniczką byłam przez parę ostatnich dni.

„Księga niepokoju” to zbiór nieuporządkowanych chronologicznie, lecz według tematyki, przemyśleń prowadzonych przez skrytego marzyciela, który marzeniami karmi swoją egzystencję. W nieruchawości codziennych biurowych zdarzeń Soares duma, marzy, rozmyśla, obserwuje. Tym, co go głównie tworzy, jest sen: wewnętrzne marzenie, które pielęgnuje i rozwija. Wyrzeka się przyjaźni, miłości, sukcesów w życiu. Pisząc, czeka na sławę po śmierci, zastanawiając się jednocześnie, czym jest sława, czym jest śmierć, co go czeka po śmierci i czy cokolwiek czeka. W wiciu myśli znajduje jedyne ukojenie swoich niepokojów, a misternie piękne są zarówno same myśli, jak i sposób, w jaki je układa. Bywa jednak poeta – bo choć prozą pisze, czuć poetycką artystowskość w niej – męczący powtarzaniem wciąż tego samego niemalże w ten sam, zdarza się, że wydumany, sposób. Powoduje to senność i ciążenie głowy przy dłuższym czytaniu. Książkę Pessoi dobrze czytać na fragmenty, powoli; gdy myśli zaczynają paść się samopas, warto książkę odłożyć, zająć się czymś innym, by z odświeżonym umysłem do niej powrócić i ze wzmożonym skupieniem móc się nią delektować.

Pessoę mieć w kieszeni u brzegów srebrzącego się Tagu w słoneczny dzień to znaczy lepiej rozumieć słowa pisarza, ale też i lepiej czuć miasto, drgania rzeki, pewniej chodzić po lizbońskich ulicach. Przemierzać je krokiem pewnym – jak tym z fotografii przedstawiających Fernando Pessoę, oddanego i wiernego wielbiciela Lizbony.

Reklamy

6 uwag do wpisu “marzyciel znad Tagu

  1. Jakie to piekne! Mam te ksiazke i przeczytam po powrocie z podrozy. Tylko ze wydanie angielskie, ktore wlasnie posiadam, jest zdecydowanie grubsze od polskiego i gdzies wyczytalam, ze polska wersja jest okrojona. Wiec ciesze sie na to nieokrojone :) A po Tabucchim nabralam ochoty na takie eseje, przemyslenia, impresje… W „Requiem” tez jest troche Pesssoi, jakzeby inaczej? Czym jest Portugalia bez niego?
    JoanJohnson, chcialabym Ci wyslac pocztowke z podrozy, podaj mi, prosze swoj adres: chihiro2@gazeta.pl. Pozdrawiam cieplutko!
    PS. I obiecuje, ze po powrocie przeczytam caly cykl o Plk. Kiwi :)

  2. wydanie które masz, to jest jedynie wybór zrobiony przez nieodżałowaną panią Janinę K., ale w 2007 PL ukazało się inne wydanie „Księgi niepokoju”, pełniejsze, bo liczące 436 stron w przekładzie Michała L. – polecam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s