w krainie kangurów

Malutkie kina studyjne – żywię wobec nich niezdrowe upodobanie. Kulę się w nich z zimna pod płaszczem, a film przerywa i trzeszczy. Po wyjściu z seansu wchodzi się w ciszę śniegu i nielicznych komentarzy równie nielicznych współwidzów. Śliskie kocie łby, skupienie, by się nie przewrócić i pośpiech, by zdążyć na ostatni autobus jadący ze Śródki do centrum. Kino Malta. Znakomite.

Idealne miejsce, by obejrzeć „Australię” Baza Luhrmanna i to wcale nie dlatego, że uważam film za dobry. Ot, taka zbyt długa opowieść (film mógł równie dobrze skończyć się w połowie, jednak ku mojemu rozczarowaniu trwał dalej), której akcja toczy się w Australii, w której gra Nicole Kidman w całkiem interesujących kozakach i w której rasowy kadr przypomina, dlaczego westerny są takie zabawne. Z filmu jednak wyszłam ukontentowana, gdyż przypomniał mi odległe czasy polegiwań na kanapie w całkowitej utracie świadomości o istnieniu reszty świata, gdy czytałam książki

Alfred Szklarski "Tomek na wojennej ścieżce"
Alfred Szklarski "Tomek na wojennej ścieżce"

o Tomku Wilmowskim, bohaterze serii książek Alfreda Szklarskiego. Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda. Podróże, ilustracje przedstawiające bohaterów i zwierząta, te ostatnie z obszernymi przypisami o florze i faunie, których grzechem było nie przeczytać (który to grzech bez najmniejszych wyrzutów sumienia strategicznie i z rozmysłem popełniałam przy każdej nadarzającej się okazji),

rys. Józef Marek
rys. Józef Marek

postać Bosmana i ach, ta Sally, którą chciałam być, by mnie Tomek Wilmowski w ramionach niósł przez busz.

rys. Józef Marek
rys. Józef Marek

Książki o Tomku odziedziczyłam po Tacie, który czytał o jego nieustraszonej odwadze, polowaniach i czym tam jeszcze, pomiędzy czynnościami tak absorbującymi jak budowanie skoczni narciarskiej z bristolu i podlepianie plasteliną mikropiłkarzy z papieru, by stabilnie stali na rozrysowanym na podłodze boisku.

frag. "Tomka na wojennej ścieżce"
frag. "Tomka na wojennej ścieżce"

I za to przypomnienie o ponadpokoleniowym pisarzu, Alfredzie Szklarskim, za to nieumiarkowane płonięcie oczu (kiedyś) i za przewrócenie pożółkłych, pachnących intensywnie kurzem stron cyklu – za to wszystko pokłon i uśmiech w kierunku twórców filmu  „Australia”.

PS. Nowe wydanie, które widziałam w Empiku ani się umywa do nadgryzionego przez czas kieszonkowego wydania Wydawnictwa Śląsk, Katowice 1971. Te rysunki, te rozlatujące się kartki – co za radość.

Reklamy

19 myśli na temat “w krainie kangurów

  1. Masz rację Joan z tą „Australią” – film odrobinę za długi, niemniej przyznać się muszę, że nie wyszłam z niego jakoś wybitnie znużona, wręcz przeciwnie. Może to dzięki czarującej Nicole, którą od zawsze lubię, może dzięki kamerze – która prowadzona jest fantastycznie. A może to i to;)

    A jeśli chodzi o Tomka – no ile wspomnień!:)
    To jest jedna z najważniejszych książek mojej młodości. Cały cykl mam w domu i chyba po uporaniu się z tymi wszystkimi Bardzo Mądrymi Pracami wrócę do niego – zwłaszcza do „Tomka na wojennej ścieżce” – gdyż ta należała do moich najukochańszych:)

    Dzięki za tę notkę – dla mnie jest szczególna. Cieplutkie pozdrowienia.

  2. Bosman Nowicki! To była postać! Właśnie on, a nie kto inny nauczył polską młodzież, że jak już coś pić, to tylko rum. I koniecznie z Jamajki! ;)

  3. Mag
    cieszę się, że tyle radości Ci sprawiłam. Moje zanurzanie nosa w zakurzone kartki odurzyło mnie ekstatycznie na cały dzień. Trochę przesadzam, ale od przesady tak zaraz głowa nie boli, prawda? ; )
    Książki postawiłam w bardziej widocznym miejscu, aby częściej przejrzeć ich strony, a możliwe, że – jak już nie wytrzymam – również porwę się na przeczytanie ponowne całej serii.

    Pulpie
    tak młodzież niewinną alkoholem nęcić. Toż to łajdactwo. ;p

    Pozdrawiam, a jakże : )

  4. Wspomnienia dzieciństwa i młodzieżowych książek zawsze są piękne. ;) Ja cyklu o Tomku nie czytałam, jakoś nie ciągnęło mnie do niego, wolalam Pana Samochodzika. ;)

  5. czytałam!!! działo się jak nigdy chyba potem… ciekawe, czy umiałabym jeszcze czytać tych Tomków.. takie próby różnie się kończą, ale np. Mary Poppins dla mnie przetrwała:)

  6. Też zastanawiam się, czy do tych książek istnieje możliwość powrotu. Na razie tylko głaszcze spojrzeniem ich na nowo odkryte grzbiety. Żeby sobie wspomnień nie popsuć ;)

  7. Mnie seria o Tomku nigdy nie zainteresowala, Szklarski troche przynudzal, moim zdaniem. Tez, jak Matylda, wolalam Pana Samochodzika. Za to do Australii bardzo chcialam pojechac no i w koncu tam studiowalam. Ale wtedy juz nie interesowal mnie mityczny kontynent, ale przemiany kulturowe, jakie w nim zaszly, ten caly tygiel narodow, jakim jest Sydney.

  8. A ja z kolei zaczytywałam się Tomkami, całe moje dzieciństwo to marzenia o takich dalekich podróżach:).Być może miałam nawet to same wydanie co ty – żółty papier i totalnie rozklejone grzbiety. I czytałam pilnie wszystkie opisy odkryć czy fauny, choć przyznaję, że czasem wymagało to wiele samozaparcia:). Fajnie, że to przypomniałaś tę chyba już trochę zapomnianą klasykę.
    PS> Trafiłam tu prez chihiro, bardzo przyjemny blog:)

  9. To kino Malta jeszcze istnieje? Jestem przyjemnie zaskoczony. Kiedyś w Poznaniu było ich więcej: Gwiazda, Muza, Warta. KIna o niezapomnianej atmosferze i w dobrych miejscach. Szkoda że pozwolono im odejść….

  10. Owszem, istnieje, podobnie jak kino Muza. Jedne z moich ulubionych miejsc w Poznaniu. Takie, o których myślę, gdy wyjeżdżam.

  11. Heh…:) Jak miło wrócić do Szklarskiego :D Czytałam absolutnie wszystko :D I podobnie jak Mag, uwielbiałam spokój i opanowanie Smugi (podobnie jak niezwruszoność Winnetou ;P ) I zgadzam się- rysunki ze starych wydań są niezrównane :D Lubię stojące rzędem na półkach książki z dzieciństwa, nawet jeśli już do nich nie wracam…

  12. No proszę, cóż za zbieg okoliczności z tą serią o Tomku… W moje ręce nigdy te książki nie wpadły, gdy byłam mała, jednak zaczytywał się nimi mój chłopak i się zachwycał. Chciałam zobaczyć, cóż to jest, więc przy okazji wizyty w jego domu wzięłam jedną z książek i czytałam całą drogę podczas podróży pociągiem z Lublina do Warszawy. Oczywiście to nie to samo, co czytać w dzieciństwie i przygody, ale poznałam klimat i próbowałam zastanowić się, jakbym to odebrała w dzieciństwie.

  13. To teraz ja odpowiem – Miniaturka nie istnieje już od kilkunastu lat. (Podobnie jak kino mojego dzieciństwa, czyli Dąbrówka :( )

    A przy okazji, tylko broń Boże nie złośliwie, onegdaj znaczy „przedwczoraj”, a nie tak jak większość Polaków myśli „drzewiej”.
    (od kiedy się o tym dowiedziałem rozprzestrzenienie tej wiedzy stało się dla mnie równie ważną misją, jak dla Pułkownika troska o czas ;) )

    Pozdrawiam

  14. Alfred Szklarski napisał na prawdę ciekawe książki ,jednak ;);) dotychczas najbardziej spodobała mi się książka pt. Tomek na wojennej ścieżce . Co prawda moje zdanie może się jeszcze zmienić , ponieważ przeczytałam tylko dwie książki z tej serii ;P xd ;*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s