magia słowa

Pascal Mercier
Pascal Mercier / właśc. Peter Bieri

To, że słowa oddziaływały, że mogły wprawić kogoś w ruch albo zatrzymać, doprowadzić do śmiechu lub łez – fakt ten już w dzieciństwie był dla niego zagadkowy i nigdy nie przestał go oszołamiać. W jaki sposób słowa to sprawiały? Czy ich moc nie przypominała magii?

Pascal Mercier, „Nocny pociąg do Lizbony”

Reklamy

16 myśli na temat “magia słowa

  1. Nie wiem czy tego pana mozna tak latwo zakwalisfikowac do „literatury szwajcarskiej”. Ani on Pascal, ani Mercier, ani w Szwajcarii (od dziesiecioleci) juz nie mieszka. Ani nigdy sie z tym krajem nie identyfikowal.
    A „Der Nachtzug nach Lisabon” jest ksiazka piekna i madra. Ciekaw jestem jak sie udalo tlumaczenie…

  2. To, że pisze pod pseudonimem, nie identyfikuje się z krajem, w którym się urodził i z którego pochodzi oraz fakt, że od lat mieszka w Berlinie nie sprawiają – zdaje się – że przestał być Szwajcarem?

    Bo jeśli tak, to jestem równie dobrze Portugalką, jak i Niemką. ;)

    Trudno mi ocenić jakość przekładu, gdyż w tym celu musiałabym przeczytać książkę w dwóch wersjach językowych. Na razie wiem tylko, że polskojęzyczna wersja jest wyśmienita w każdym detalu.

  3. Zapytam przekornie, a czy Telemach Nabokova opatrzyłby etykietką „literatura amerykańska”? Myślę, że Mercier uchodzi w zbiorowej (światowej) świadomości czytelników za Szwajcara, zatem Joan ma wszelkie podstawy ku użyciu takiej, a nie innej etykietki. Poza tym, na stronie oficyny wydającej jego książki w Polsce czytamy:

    Pascal Mercier wybrał francuski pseudonim, ponieważ Szwajcaria romańska jest dla niego synonimem elegancji, a w nazwie “Baume & Mercier” (znana marka szwajcarskich zegarków) zawsze podobało mu się nazwisko „Mercier” jako mało ekstrawaganckie.

    Z wyboru pseudonimu jakoś nie przebija zatem brak identyfikacji ze swoim krajem pochodzenia.

    Sumując, nie kreujmy problemów ;)

  4. Pulp, ja bym Nabokova nie obarczał żadnymi etykietami. Po prostu sądzę, że Bieri jest doskonałym przykładem tego, że szufladkowanie literatury współczesnej według kryteriów narodowych jest w wielu przypadkach prowadzącym do zabawnych nieporozumień anachronizmem. I wybacz, ale w ocenie samoidentyfikacji i tożsamości autorów przedkładam ich własne, udokumentowane w rozlicznych wypowiedziach zdanie ponad wytwory działu marketingu oficyny wydawniczej. I obojętnie czy polskiej czy też niemieckiej (bo i po tej stronie widoczne są próby zrobienia z Bieriego niemieckiego autora. Co jest widoczne np. tutaj:
    http://www.deutscheautoren.de/autor.asp?ID=77)

    Myslę też że nietrafnie oceniasz moje intencje, nie było i nie jest bynajmniej moim zamiarem wytykanie autorce tego sympatycznego bloga ewentualnych błędów. Po prostu lubię Bieriego od lat i mam, również od lat, zaszczyt znać jego poglądy na temat narodowego szufladkowania filozofii i filozofów oraz literatur i literatów. I najzwyklej w swiecie mi sie przypomniało.

    A jeśli chodzi o tożsamość Bieriego i jego stosunek do szufladkowania literatury wg. kryteriów narodowych, to polecam serdecznie opublikowany w 1998 „Ein Riß durchs Ich”. Naprawdę fascynująca lektura.

    Pozdrowienia

  5. A widzisz. I faktycznie, źle odczytałem intencje. Bo z wypowiedzi wyglądało to na postawę „ja jestem mądrzejszy, proszę poprawić”. No i się uniosłem.. Myślę zatem, że możemy dać sobie na blogową zgodę ;) A problem, który poruszyłeś jest bezsprzecznie wart inteligentnej dyskusji przy kawie i kropelce koniaku.

    Pozdrawiam zwrotnie

  6. Jaka tu dyskusja pod moją nieobecność ma miejsce!
    Wczytawszy się w nią dokładnie, uważam za słuszne odnieść się co do szufladkowania narodowościowego. Właściwie i ja za nim nie przepadam. Ale co teraz tu uczynić? Skasować szwajcarską literaturę? Dopisać niemiecką? Skasować w ogóle literaturę + kraj?
    Bo nie lubię szufladkowania. Ale cenię porządek.
    I teraz mam nie lada problem z panem Bierim.

  7. @autorka: klasyfikacja chronologiczna i alfabetyczna istotnie nie zawsze wystarczają.
    I na pewno istnieje (mimo ogromnej różnorodności) coś takiego jak literatura iberoamerykańska.
    Z drugiej strony co uczynisz gdy dojdziesz do takiego Wladimira Kaminera? Albo – o zgrozo – Ilji Trojanowa? Nie wiem czy „Der Weltensammler” już się ukazał w Polsce ale jeśli nie to jest to tylko kwestia czasu.(http://www.signandsight.com/features/690.html) I wówczas masz babo placek. Urodzony w Bulgarii, do szkoły chodzący we Włoszech i w Kenii, studia w Niemczech, od lat mieszkający na przemian w Indiach i Afryce poludniowej a piszący po niemiecku i (czasem) po angielsku Trojanow jest pisarzem, hm, no właśnie. Jakim? Nawet jego nazwisko raz brzmi Ilija Trojanow a raz Ilya Troyanov.
    ————————————–
    To może w takim razie stwórz nową kategorię „obywatele świata i inni”
    Możesz tam umieścić i Trojanowa, Conrada, Merciera, Kaminera i Nabokowa. Zarówno Kosińskiego jak i Canettiego. I cały szereg innych: Brytyjczyków uważających się za SZkotów lub Walijczyków, Francuzów uważających się za Celtów Bretońskich, Hiszpanów chcących być Baskami lub Katalończykami. Polskich Zydów zyjących w Ameryce a piszących w Jiddisz.

    Ukłony

  8. dobrze, etykieta „literatura szwajcarska” wylądowała w koszu, a zamiast niej, zgodnie z sugestią Telemacha, pojawili się „obywatele świata”.
    : )

    Skinienia głową
    – powoli –
    na lewo i
    – powoli-
    na prawo

  9. a moze jesli tak wazna jest etykietka zostac przy samym jezyku w ktorym jest ksiazka napisana?

    [ps. nie wiedzialem ze ten pan takwyglada, calkiem inaczej go sobie wyobrazalem, a „nocny…” jest madra ksiazka, i wlasnie to ze czasami jest „za” madra,troche mnei irytowalo gdy czytalem]

  10. też o tym myślałam, ale uznałam, że etykietka na dłuższą metę nie ma dla mnie aż takiego znaczenia. chodzi o pewną umowność w mojej pamięci.

    [też się zdziwiłam. inaczej go sobie wyobrażałam, gdy zaczynałam czytać jego książkę. co do mądrości – na razie ujmuje mnie jej piękny język niosący to, czego akurat teraz potrzebuję. „za-mądrość” mi nie przeszkadza. to prawie 400 stron pięknej literatury. przede wszystkim to teraz widzę, gdy jeszcze tkwię z zakładką w środku. ]

  11. Niestety, a moze stety szufladkowanie wedlug narodowosci istnieje, i przyznam, ze bardzo lubie, gdy w ksiegarniach ksiazki ulozone sa wedlug krajow, a nie wedlug nazwisk autorow. Znacznie ciekawiej i latwiej natrafic wowczas na cos inspirujacego niz jesli mamy sledzic alfabetyczny spis nazwisk.
    Co do Tronajowa, dostalam akurat „Der Weltensammler” na urodziny, ale nie mam potrzeby go klasyfikowac. Zreszta nawet jesli opatrzylabym go etykietka „niemiecki” to nie znaczy to, ze nie moglby zmienic tej etykietki z kolejna ksiazka. „Obywatele swiata” to bardzo ladna kategoria, popieram :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s