wykwint Máraia

Sándor Márai, "Dzienniki"
Sándor Márai, "Dzienniki"

Wielki pisarz zatrzymuje świat, z którego pochodzi, do którego przynależał w taki sposób, w jaki materia zbłąkanego meteoru przechowuje tajemnice wszechświata. Każda jego linijka błyszczy gwiaździstym pyłem.

Sándor Márai, „Dzienniki”

Nie mógł prawdziwiej napisać o sobie Sándor Márai. Jego wykwintne pisanie na długo zostaje w myśli i sercu. Prostym, jednak wypielęgnowanym do granic możliwości językiem opisuje swoją codzienność: jako pisarza, męża, emigranta. Jego przenikliwe spojrzenie nie pozwala umknąć najmniejszemu niuansowi sprawy – każdej sprawy ludzkiej. W dystansie, w sarkazmie i w wierności swoim ideom mieści się człowiek pełen ciepła i zrozumienia wobec człowieczych omyłek i namiętności. Jego „Dzienniki” to jedna z najpiękniejszych książek, jakie przeczytałam. Lubię dotknąć od czasu do czasu jej kartek, otworzyć na chybił trafił – prawie na każdej stronie zaznaczenie, uwagi, podkreślenia. Pierwsza napisana przez niego książka – „Pierwsza miłość” – nie wywarła na mnie takiego wrażenia (przez większość stron irytowała). Wielkość tego pisarza zasadza się, wydaje się, na umiejętności wyklaryfikowania przemyśleń o świecie, a nie na tworzeniu fabuły. A nie umniejsza to jego zasług w moich oczach – wręcz przeciwnie.


Reklamy

5 myśli na temat “wykwint Máraia

  1. tak, wręcz przeciwnie…
    mój „Dziennik” Maraia też w podobnym stanie…
    coś z tego pisania przeszło do fabuły, jak mi się wydaje, w „Krwi świętego Januarego”…

    taka doskonałość pisania wcale mi nie przeszkadza

  2. „Krew świętego Januarego” pozostaje mi na razie nieznaną, tylko słyszaną o. teraz, po tym, co napisałaś, jestem ciekawsza i łapczywsza. sięgnę po tę książkę i sprawdzę. po „Pierwszej miłości” zniechęciłam się na jakiś czas do sprawdzania, jak idzie mu z nie-Dziennikiem.

  3. taaa, swietny jest ten pan, jego opowiadania pt „magia” to wielka rzecz, wielka w swojej prostocie i „zar” takze mi sie strasznie pobobal, a „ksiega ziol” jakos mniej, pisalem o tym zreszta u siebie na hajfie

  4. kiedyś jeszcze wypróbuję tego pisarza w innych warunkach, pozadziennikowych, ale zanim to nastąpi, trochę czasu upłynie, gdyż piętrzą się dookoła mnie książki i czuję, jak narasta w nich niecierpliwość, zupełnie do książek niepodobna..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s