ilość prawdy w prawdzie

Michel Houellebecq "Możliwość wyspy"
Michel Houellebecq "Możliwość wyspy"

Popatrz na te drobne istoty, które ruszają się w oddali, popatrz. To ludzie.

.

(…) to, czego nie mogłem dłużej ścierpieć, to śmiech, śmiech jako taki, owa nagła i gwałtowna deformacja rysów, która wykrzywia ludzką twarz, w jednej chwili ogołacając ją z wszelkiej godności. Jeżeli człowiek się śmieje, jeżeli jako jedyny spośród całego królestwa zwierząt afiszuje się z tą potworną twarzową deformacją, to również dlatego, że jako jedyny, przekraczając egoizm zwierzęcej natury, osiąga przeraźliwe i najwyższe stadium okrucieństwa.

.

Co mieliśmy więc zrobić? Zadawaliśmy sobie to pytanie, chodząc po wydmach. Żyć? W takich właśnie sytuacjach ludzie zmiażdżeni przez poczucie własnej znikomości decydują się zrobić dzieci; w ten sposób przedłuża się gatunek, skądinąd coraz rzadziej, to prawda. (…) problemem byłem ja. Nie tylko żywiłem to uzasadnione obrzydzenie, które opanowuje każdego normalnego mężczyznę na widok niemowlaka; nie tylko żywiłem głęboko zakorzenione przekonanie, że dziecko jest złośliwym karłem o wrodzonym okrucieństwie, u którego od początku można się dopatrzeć najgorszych cech gatunku i którego zwierzęta domowe unikają ze słuszną ostrożnością. Pod tym wszystkim kryło się również przerażenie, autentyczne przerażenie wobec nieprzerwanego pasma cierpień, jakim jest ludzka egzystencja. Jeżeli ludzkie niemowlę, jedyne spośród calego królestwa zwierząt, od pierwszej chwili manifestuje swoją obecność w świecie przez niecichnące okrzyki cierpienia, oczywiste jest, że cierpi, i to cierpi w sposób nie do przyjęcia. (…) Tak czy owak każdy bezstronny obserwator zauważy, że ludzka jednostka nie może być szczęśliwa, że w żaden sposób szczęścia nie osiągnie, a jedynym jej powołaniem jest pomnażanie nieszczęścia, poprzez czynienie życia innych równie przykrym jak własne – jej pierwszymi ofiarami są na ogół rodzice. (…)
Po raz pierwszy ludzie młodzi, wykształceni, mający wysoką pozycję społeczno-ekonomiczną publicznie deklarowali, że nie chcą mieć dzieci, że nie zamierzają brać na siebie trosk i obowiązków związanych z wychowywaniem potomstwa.

Michel Houellebecq, „Możliwość wyspy”

Jednego Houellebecqa na wszystkie mizerie ludzkości nie wystarczy. Jeden Houellebecq, by wypowiedzieć te wszystkie myśli nieprzespane, to za mało.

To stwierdzenie jednocześnie fascynuje i przeraża.

Wszystkie wycia rozpaczy, poddania się i wszelkie cynizmy pisarza to prawda. Na każdej stronie nieuchronnie kiwa się głową na znak racji.

Na szczęście jedna prawda to zawsze i prawda, i kłamstwo. W tym jedyny ratunek. W tym jedyna możliwość. Inaczej wszyscy czytelnicy Houellebecqa byliby samobójcami – a przecież nie są.

Reklamy

5 uwag do wpisu “ilość prawdy w prawdzie

  1. Tylko nie lekturą obowiązkową! Życie uczy, że szkoła potrafi zepsuć frajdę z czytania każdej książki. Więc niech młodzież nadal rzuca panienkami lekkich obyczajów na „klasyków”, a prawdziwie dobrych pisarzy zostawmy w spokoju.

  2. To rzeczywiście zastanawiające, że ewolucja nie wyposażyła mężczyzny w coś, na kształt instynktu tacierzyńskiego, który nie pozwala zabić tego wrzeszczącego małego człowieka, wysysającego ostatnie siły; wprost przeciwnie, zachwycać się nim i być święcie i dogłębnie przekonaną, że to cud mniemany.

    Kiedyś, na zajęciach socjologii jednakże, profesor bardzo obrazowo opowiadał o schemacie dziecięcości, instynktownemu zachowaniu wyzwalającemu pozytywne reakcje względem młodocianych osobników (co masowo wykorzystują obecnie specjaliści od reklamy).

    Ciekawe, czy Houellebecq oparłby się bezbronnemu niemowlęciu, zdanemu na jego łaskę i niełaskę?

    Bo obiektywnie rzecz biorąc, z daleka nie sposób nie przyznać mu racji, że dzieci są nieznośne.;) A jednak znakomita większość ludzi chce je mieć.

  3. To, że znakomita większość ludzi chce mieć dzieci, nie przekonałoby, moim zdaniem, Houellebecqa*. Ani – na przykład – mnie. Fakt, że czegoś pragną wszyscy, najczęściej sprawia, że kręcę na to z niechęcią nosem. Ale to już mój prywatny duch przekory, który akurat dzieci dotyczy w najlichszym stopniu.

    Specjaliści od reklamy powinni nauczyć się, że niektórych obecność kwilącego lub uśmiechającego się (kropelki śliny w kącikach ust) bobasa może równie skutecznie zniechęcić. Do większości jednak przemawia, to pewne. Jak napisał Etgar Keret w jednym ze swoich opowiadań „Pomysły genialne są może dobre dla geniuszy, ale ilu w końcu jest geniuszy? Podczas kiedy zwyczajne pomysły dobre są dla wszystkich”. Dzieci to właśnie taki zwyczajny pomysł.

    * wszystko to przy założeniu, że Houellebecq ma takie same przekonania jak bohater książki, którą napisał, co przecież samo przez się nie jest takie oczywiste ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s