koniopoeta

Był sobie poeta w dalekiej Francji, co to miał konia w głowie. Koń galopował po jego półkulach z tętentem. Rżał, że aż wszystkie szare komórki poety drżały. W mózgu unosił się wzbity przez końskie kopyta kurz. Poeta całymi dniami zadręczał się, jakby tu konia uwiecznić uroczyście tak, by zadowolony koń odszedł inną głowę tratować. Poeta o własne nogi się potykał. Na kanty szaf wpadał. Biurko obijał biodrem. Myślał: królestwo za konia, konie kraść, suchy chleb dla konia i zjeść konia z kopytami. Koń wszędzie wejdzie… Wreszcie Guillaume Apollinaire domniemywał, że wydumał. Z konia zrobił poezję, lecz czy jednocześnie poezji nie zrobił w konia?

Guillame Apollinaire
Guillame Apollinaire

Pół biedy, gdyby zrobił ją w konia i gdyby mu się upiekło. Wszystko jednak wskazuje na to, że jedyne, co dawnemu poecie się upiekło to jego własne ciało na piekielnym rożnie, jeśli nie był zbyt grzeczny za życia, a i z tym nie wiadomo, czy mu się udało… Tak bardzo chcąc się wyróżnić, tak bardzo w historii się pragnąc zapisać, tak bardzo chcąc zapaść w czytelników pamięć zbiorową, wraz ze śmiercią zapadł się pod ziemię, jakby wpadł w zasadzkę. Z poezji stworzyć konia, nabazgrać człowieka, kapelusz wierszem namalować – dosłownie – koń by się uśmiał z konceptu. Ale nie poezja. Ona widać nie toleruje, gdy śmiać się z niej, gdy jej naturze się sprzeniewierzać, gdy palcem ją wytykać. Ma być rym, wersy mają być i basta! – inaczej tupnie nogą i tyle widziałeś poezję, Guillaume.
Biedny ten Apollinaire. Miał być pegaz, jest cień rumaka. Marzyło się o sławie, zostało się ciekawostką. I tyle. I koń-iec.

Reklamy

6 uwag do wpisu “koniopoeta

  1. czy to nie on miał też w głowie kulę po pierwszej wojnie światowej? jeśli to prawda, to tym mi się upamiętnił i jeszcze listami do kobiety,och, nie pamiętam jakiej, ale wtedy sławnej…
    nie wiedziałam o tym rumaku, o,nie ..
    czekam piątku

  2. ha, ja z kolei o kuli nie wiedziałam! ale możliwe, że tak było: może ta kula tego konia albo ten koń tę kulę… zresztą może nic nie miały z sobą wspólnego, kto je tam wie: kulę i konia?

    piątek zbliża się wielkimi krokami ; )

  3. no więc może u Gertrudy Stein to było napisane, oni tam o wszystkim plotkowali…
    czekam piątku, chociaż to droga przez święta dla tych kroków…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s