
Joanna Janowicz
Joanna Janowicz
Pierwsze słowa stawiała w wieku trzech lat. Od tej chwili zmienił się charakter jej pisma, narzędzia pracy i zasób słownictwa. Pozostało jednak wciąż to samo zacięcie i pasja w szukaniu wciąż nowych, nieszablonowych form i dalekich od banału wyrażeń.
Na ich tropie pozostaje zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej. W zaciszu domowym celebruje chwile spędzone na lekturze. Działając pod przykrywką recenzentki i felietonistki rozprawia się na łamach blogu z niedociągnięciami w beletrystyce i zachłystuje się pięknem arcydzieł wielkich pisarzy.
Uważa, że gdyby nie istniała literatura, świat dawno by z sobą skończył.
—
Herbaty?







tak, zielonej, mocnej, z dwiema łyżeczkami cukru
proszę bardzo, już podaję, sięgnę tylko odpowiednią czarkę : )
Ja się do pana Ralpha przyłączę, zieloną również proszę, bez cukru;)
robi się:)
Herbaty – zawsze
cudnie tu masz Joan!
No właśnie, ja Ciebie dopiero poznaję i nie powiem, ciekawa jednostka z Ciebie
a jak wstawić obrazek zamiast tego cudaka? hm?
witaj Matyldo
cieszę się, że zdecydowałaś się na poznawanie mnie i mojego bloga
a cudaka zmienić możesz poprzez utworzenie konta na wordpressie (bez konieczności zakładania bloga); jedną z opcji w profilu jest wgranie własnego obrazka.
pozdrawiam ciepło
lizbona, miasto pessoi, jak tam jest, jak w jego słowach?
Trafiłam tu przez przypadek (Ewy Chylak-Wińskiej i Jej książki o Afryce Kapuścińskiego). Jakże zrobiło mi się ciepło czytając o księgarniach Portugalii, a zwłaszcza o Livraria Lello…
Ukłony i serdeczności Autorce,
która wydaje się mi być bratnią duszą
-> rzeczy:
bardziej – bo na żywo,
ale poza tym tak samo..
znać miejsce, o którym się czyta, czy czytać, a potem sprawdzać? lubię z tym eksperymentować : )
Małgorzato,
bardzo mi miło – dziękuję. Być bratnią duszą to zawsze dla mnie przyjemność – nazwijmy ją – odkrywcza (bo być odkrytym i odkryć, i trochę się tym zdumieć) i wielki komplement.
Wszystkiego dobrego!
Witaj:)
Dodaję Twoje miejsce w sieci do listy linków,
pozdrawiam:)
Też jestem z Poznania. Ładny cytat u Pani znalazłem. Tak na moje wszystko ok, ale za bardzo skojarzone sa tu ksiązki z tymi wszystkimi herbatkami, czekoladkami itp. Zalatuje wysubliomwanym acz cięzkim kinsumeryzmem. Kto na Panią tyra? Mimo to dobór autorów należy pochwalić. Dobrzez. ze panienki czytają Witkacego.
krzypa
matko, jaka Ty jesteś do Szczuki podobna na tym zdjęciu. jeśli uraziłam, przepraszam, ale podobieństwo jest uderzające.
Szansonistko,
) Ja tego podobieństwa w sobie nie dostrzegam! I wcale nie czuję się urażona
zatkało mnie
Nie jesteś przypadkiem moim alter ego?!
Nic mi o tym nie wiadomo
ja herbaty chętnie, ostatnio opijam się lady greyem z cytrynową nutą..
kupiłam nowy regał na ksiązki. tyle, że już miejsca nie mam
Tylko herbata, kawy nie znoszę i nie pijam. Z tym, że akurat nie jestem smakoszem zielonych i różnych udziwnionych – z dodatkami cytryn, cynamonu lub bawolego nawozu.
Pijam czarną herbatę Keemun (różnie się piszę jej nazwę) a najlepsza jest z Wietnamu, choć chińska także smakuje.
Kawa, ludzie, kawa i papierosy zdecydowału o losach niejednego wszechświata.
Johnson – Dobra robota!