Jaki jest Orhan Pamuk, każdy już niemal wie. O jego książce „Dom ciszy” niewiele mogę dodać, oprócz potwierdzenia, że czyta się ją wyśmienicie i bez zadr.

"Dom ciszy" Orhan Pamuk
W małym miasteczku Cennethisarze, znajdującym się w odległości 50 minut drogi od Stambułu, stoi stara, prawie opustoszała kamienica: trzeszcząca schodami, oddychająca kurzem, zatopiona w tytułowej ciszy. Mieszka w niej starsza pani ze swoim służącym karłem. Pomiędzy jednym warknięciem a ciągłym utyskiwaniem jaśniepani, dowiadujemy się, że niedługo przyjadą do niej w odwiedziny wnuki: docent historii, studentka socjologii i marzący o spełnieniu amerykańskiego snu uczeń. Zetknięcie różnych spojrzeń na przeszłe i obecne wydarzenia, zestawienie różnych potrzeb i oczekiwań daje obraz rozwoju tureckiej rodziny na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Skrywane dawne tajemnice i niezagrzebane żale stają się przyczyną współczesnych, zaskakujących zdarzeń.
Pamuk znów wyciągnął swoje ulubione narracyjne lusterka, którymi tak lubi puszczać zajączki na kartach powieści: wydarzenia przedstawiane są w kolejnych rozdziałach przez różnych bohaterów. Efektem tego zabiegu jest rozszczepienie perspektywy na wiele argusowych oczu i tym samym mozaika prawd ludzi o sobie samych skonfrontowana z tym, jak tę prawdę o nas widzi najbliższe otoczenie. W przeciwieństwie do ciszy zadomowionej w kamienicy, serca i myśli bohaterów ani na chwilę nie milkną, artykułując słowa ambicji, zazdrości, miłości, wspomnień, żalu, złości. Zabawne, ale tylko z punktu widzenia czytelnika, jest śledzenie historii męskich potomków w rodzinie, którzy nie znając się bezpośrednio, dążą do tego samego celu. Widać, że aspiracje pisarskie i badawcze przekazywane są genetycznie z ojca na syna. Gdyby jaśniepani miała tego świadomość, poczułaby się jeszcze bardziej rozgoryczona i zgorzkniała, niż jest…
Rozgaduję się tu już jednak zanadto. Główną przyjemnością czerpaną z lektury „Domu ciszy” jest niepewność tego, co się wydarzy i nieznajomość kolei losów bohaterów. Melancholijny krajobraz tureckiego miasteczka i jego hurra-turystyczny rozwój, zmiany w poglądach religijnych i stylach życia, wzajemne relacje między bohaterami, paradoksy ich stosunków i niedopowiedzeń, które stają się brzemienne w znaczenia – to wszystko trzeba samemu stopniowo, z kartki na kartkę odnajdywać. Jak w dobrym kryminale, napięcie rośnie w miarę zagłębiania się w historię. Wypada zatem postawić tylko kropkę i zamilknąć, co też niniejszym czynię.
—-
Orhan Pamuk, Dom ciszy (oryg. Sessiz Ev)
Przełożyła Anna Akbike Sulimowicz
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009







pamuk jest prawie do niczego.
Troche przypomina z Twojego opisu “Snieg”, tylko Cennethisar nie ma juz politycznej sily Karsu.
Trochę tak, choć “Śnieg” jest jednak o niebo lepszy – możliwe, że właśnie przez tę polityczną siłę Karsu.