Fiodor Dostojewski
- Tam jest wieś… tam napijemy się herbaty… – ciągnął dalej generał już z zupełną rozpaczą.
- Będziemy pili mleko na świeżej trawie – dodał de Grieux ze zwierzęcą wściekłością. (…)
- A idźże sobie z tym mlekiem! Żłob sobie sam, a mnie od mleka brzuch boli.
.
- Herbaty! – zawołała babcia, jak tylko przybyliśmy do hotelu.
Fiodor Dostojewski, “Gracz”
Przeczytałam prawie całą książeczkę nieśmiałych gabarytów i obaliłam trzy kubki herbaty. Bohaterowie nic do ust nie wzięli, jakby samą akcją, jakby samym pędem fabuły żyli, wypuszczeni przez pióro Dostojewskiego na wolność. Wreszcie – po tym pędzie, po tym gnaniu nadszedł czas na herbatę, która wygrywa bezpardonowo z mlekiem, jak widać, w osądzie wspaniałej Antonidy Wasiliewnej.
Czytanie “Gracza” już od pierwszego zdania jest jak skok przez przeszkodę, byle naprzód, akcja, czasu nie ma na opisy, nagle jesteśmy w środku wydarzeń wraz z Aleksym Iwanowiczem. Naprzód, zdania konkretne, żartobliwe, oznajmiające, złośliwościami okraszone. Wio! – książka jak zjazd z górki na rozpędzonym rowerze, gdy nogi podnosi się do góry, a pedały wirują jak chomik w pralce.
Mistrzowska psychologiczna proza znamienitego pisarza zachwyca nie tylko spowita w mrok jak w “Biesach” czy “Braciach Karamazow”. Krótki figiel literacki – pisany jakby z przekąsem i porozumiewawczym mrugnięciem oka – nie płata psoty autorowi i nie zabija żadnego z jego talentów.
Kolejna herbata – i zasiąście z powrotem do zwariowanego, bezprzystankowego czytania.








“Gracz” jest wspaniały! Czytać tę powieść to prawdziwy hazard – pewnie takie było zamierzenie – nie można się oderwać i nie można potem zapomnieć. Dziękuję za… opinię (nie recenzję
pozdrawiam!
a bo recenzje są takimi szufladkami w bieliźniarce. gdyby choć w bieliźniarce. najczęściej w komodzie lub w szafie. kto to dziś miewa bieliźniarki?